Przez jakiś czas nie miałam dostępu do storczyków. To co dziś zobaczyłam przyprawiło mnie prawie o zawał... Całe pogryzione, zmarnowane... Z opisu wnioskuję, że to przędziorki które nie robią pajęczyn 'false spider mite'. Czym najlepiej to cholerstwo wytępić? Co polecacie z własnego doświadczenia.
WP_20130512_013.jpg (101.55 KiB) Przeglądane 2060 razy
WP_20130512_010.jpg (89.27 KiB) Przeglądane 2060 razy
WP_20130512_011.jpg (73.8 KiB) Przeglądane 2060 razy
WP_20130512_005.jpg (85.86 KiB) Przeglądane 2060 razy
Piekielnie trudno ocenić co jest przyczyną takich zmian, szczególnie na fotkach, których nie można powiększyć. Gdy popatrzymy na dwa ostatnie zdjęcia obrazujące podobne plamy i wżery na liściach Phal. to można przypuszczać, że to, Karolino, efekt nieodpowiedniej pielęgnacji roślin. Obym miał rację, te zmiany ustępują po poprawieniu warunków uprawy.
Masz rację Ryszardzie Dokładnie to samo przytrafiło się moim dwóm phalaenopsisom, które zostały w pracy bez mojej opieki na 3,5 miesiąca. Chociaż zostawiłwm "instrukcję obsługi" to i tak mam wątpliwości co do właściwego podlewania. Tak osłabionym przytrafiło się to coś Teraz rosną im zdrowe liście, ale te uszkodzone teraz odrzucają.
Krzysztofie, niestety ja to przećwiczyłem na kilku roślinach. We wszystkich przypadkach skończyło się tak samo. Roślina wypuszcza nowy liść, który po dojrzeniu nagle dostaje objawów jak te starsze. Co gorsze, atakuje phalaenopsisy również w dobrej kondycji. Wydaje się, że coś siedzi w roślinie i uaktywnia się w chwili, kiedy odporność rośliny spada. Możemy się umówić za pół roku i sprawdzimy, jakie są postępy.
Uprawiam je tak samo, od początku kiedy je mam. Nic tu się nie zmieniło. Jakiś czas temu dostałam storczyka z takimi plamkami (tylko było ich mało) obejrzałam go, ale nic na nim "żyjącego" nie znalazłam, więc zignorowałam temat sądząc, że roślinka jest zdrowa. Jak widać to coś rozniosło się na inne Phaleanopsisy. W tym na Equertis var albę - zdjęcie(młody listek w ciapki + kawałek pędu) i Philadelphię...
Podlewam zawsze tak samo wszystkie storczyki - przefiltrowaną wodą, namaczam kilka godzin, raz w miesiącu, czasem 2 nawożę. Storczykom pięknie rosną korzenie, kondycja jest super. Poza tymi ze zdjęć. Nie zauważyłam, by coś po nich chodziło, żadnych pajęczynek itp. Chcę je uratować, ale nie wiem jak. Jutro jadę do sklepu ogrodniczego, ale nie wiem co kupić - czy coś na przędziorki, czy na jakiegoś grzyba? Co byście sami zastosowali?
Na niektórych moich storczykach czasem pojawiały się takie zmiany, ale dużo mniejsze i nie tak rozległe jak na zdjęciach Hesi... Na innym forum wyczytałam, że skuteczny jest propolis. Odkąd udało mi się wyleczyć jednego falenopsisa, zawsze widząc podobne plamy, spryskuję propolisem w sprayu chore liście od góry i od spodu, po tygodniu plamy ładnie przysychają, a nowe nie powstają.
Mozliwe, że to wirus mozaiki papryki ?, kiedyś na tym forum wspominała o tej chorobie Ilona Kowalska. Ja w necie znalazłem informację, że w 2002 roku wirus ten zaatakował uprawy phalaenopsisów na Tajwanie. Prawdopodobnie, jeżeli to ten wirus to rośliny były zainfekowane "od początku", a objawy chorobowe pojawiają się gdy roślina jest w jakiś sposób osłabiona.
Chyba kryzys został zażegnany... Choroba nie postępuje dalej, nie ma nowych zmian na liściach - przyznam, że nie zastosowałam żadnej chemii, nic po prostu. Na ostatnim zdjęciu jest P. var alba - byłam pewna, że to jego ostatnie dni, marniał w oczach. To niebywałe jak tak mała roślinka ma wolę do życia. Tak prezentuje się obecnie:
W trochę gorszej sytuacji jest Mini Mark, ale nie tracę nadziei- stożek jest wciąż zielony, pojawiły się na nim jakieś zgrubienia.
Jak możesz to kup sobie piorące orzechy,albo olejek herbaciany,ale orzechy o wiele lepsze. 5 orzechów ugotuj w 0,5 l wody przez 5 -6 min.I z tego weź tak aby była 1/5 w połączeniu z wodą i spryskaj raz,potem za 5 dni drugi raz.Dobrze by było gdybyś mogła przesadzić do nowego podłoża,opryskać tym korzenie i nowe doniczki wewnątrz.Ja wyleczyłam sobie tym masdevallię. Poza tym dobrze jest stosować to profilaktycznie od czasu do czasu. Jest to środek przeciwgrzybiczy, przeciwwirusowy,przeciwbakteryjny. Wzmacnia też ogólnie rośliny.Jestem tym zachwycona.Preparat można trzymać w lodówce 11dni.
Jak dal mnie to najpierw był atak wciornastków a potem w miejscu nakłuć pojawiła się choroba grzybowa. Ja leczyłam to tablicami lepowymi (żólte) - usuwanie wciornastków a liście przemywałam Bioseptem, rośliny podlewałam Bioczosem. Stare liście pozostały brzydkie ale nowe już są bez oznak choroby. Dalej jednak zapobiegawczo stosuję tablice lepowe, szczególnie w okresie zimowym.