Mam je rok i bardzo powoli przyrasta. Życia mi nie wystarczy aby obejrzeć własne kwiaty. Czy ktoś z uprawiających tę roślinę zna i potwierdzi że jest bardzo powolne? Może coś źle robię? Może długo się aklimatyzuje? Szkodników brak. O ile jestem dobrze zorientowana to paphiopedilum nie lubi wapnia. Marta
Załączniki
Niżej w doniczce podłoże jest grubsze. Widoczne drobnoziarniste jest tylko wierzcnią warstwą bo sądziłam że posadziłam bo zbyt płytko.
To może zdążę coś dojrzeć . Wykąpałam bryłę korzeniową z doniczką i okazało się że woda była koloru ciemno-beżowego, co niechybnie świadczy o złym stanie korzeni. To może być powodem bardzo powolnego wzrostu. Wkrótce będzie przesadzanyw świeże podłoże. To, w którym jest, ma tylko rok ale paphiopedila lubią świeże podłoża, tak jak nie lubią przesadzania. Zobaczymy. Marta
Nie mogę się zgodzić, że Paphiopedilum nie lubi przesadzania. Jest ono wręcz niezbędne, bo rozety muszą być głęboko osadzone w podłożu. Z tą świeżością różnie bywa... Trzeba się po prostu uzbroić w cierpliwość, sabotki to nie sprinterzy niestety, a szkoda, bo kwiaty mają wyjątkowo atrakcyjne.
Pozdrawiam,
Michał
Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema.
Również jestem posiadaczką takiego Paphiopedilum - od ubiegłego roku.Już słyszałam,że kwitnie raz na 7 lat.Moje jest jakby większe,ale też rośnie w żółwim tempie.Angel Hair w tym roku jakby przyśpieszyło,a parishii zwolniło.Jednak nie widzę nic złego.Rotshildianum kwitnie raz na 7 lat,to słyszałam i czytałam.Gdyby nawet i parishii tak kwitło,to i tak zostanie ze mną.Trzeba je tylko często przesadzać.Bywa,że gdy korzenie przy rozecie są widoczne na powierzchni to sabotek przestaje rosnąć. Poza tym od grudnia do marca włącznie ma mieć przerwę i chłodniej.W maju podlewać mało,od czerwca do października obficie i mniej w listopadzie.O dodatku wapnia nie pisze,bo to epifit. Mój bardzo dużo pije wody.Liście ma dość grube,ale czas pokaże co z nim będzie.Na razie zaliczam go do maluchów. A wszystkie maluchy wolniej rosną.
Właśnie go przesadziłam. Podłoże było niezłe, korzeni niewiele przybyło w ciągu roku ale miały zdrowe, rosnące końcówki. Nic niepokojącego nie zauważyłam. Może jest takie powolne w młodocianym wieku. Paphiopedila rygorystycznie wymagają sadzenia na odpowiedniej dla nich wysokości. Mam nadzieję że się wstrzeliłam. W razie czego zawsze można dosypać podłoża lub odsypać. Nie wiedziałam że kwitnie raz na 7 lat?!!! Ja też będę o niego dalej dbać. Im trudniejszy, tym ciekawszy. Marta
Nie jestem pewna,jak to jest z tym kwitnieniem,ale gdy obserwuję swoje sabotki to na ogół rozety muszą być wyrośnięte i musi zaczynać rosnąć młoda i mieć ponad 5 cm.Wtedy pojawia się osłonka kwiatowa.Raz zakwitło mi Paphiopedilum Deperle,a dopiero później wypuściło nową rozetkę.A od ubiegłego roku mam sabotka o liściach podobnych do mojego Arthura.Ma 4 pary liści.Rósł mi przepięknie zaraz po otrzymaniu.Rozeta wybujała,piękna.I nie zakwitł.Ma nową,dużą rozetę i na razie puszcza nowy liść. Z młodej rozety także. Ciekawi mnie kiedy mój parishi wypuści nową rozetkę Mam jeszcze wenshanense - kupiłam go prawie bez korzeni.W doniczce miał bagno.Jak oni sprzedają te storczyki .Potem ktoś kupi i ma problem.Od października liść mu urósł z 1cm. Przesadziłam go do sphagnum i jest nieco lepiej. Zawsze chciałam mieć Paphiopedilum z długimi petalami.Najbardziej to może sanderianum,ale parishi też jest ciekawe i nie wymaga tak wysokich temperatur,a wręcz przeciwnie.No i stoi na dworze.
Przesadzane było w lecie 2013r. Po przesadzaniu nieco podrosło i znowu stanęło bo zaczęło tworzyć nową rozetę, która jakoś powoli przyrastała. Tydzień temu wykąpałam bryłę korzeniową z doniczką przez ~2 godziny i....zaczęły dwie rozety przyrastać. Liście odzyskały turgor i blask no i w ciągu tygodnia przyrósł. Od tego czasu będzie miał u mnie kąpiele zapewnione co miesiąc. Swoją drogą nabrałam wątpliwości czy on tak bardzo nie lubi wapnia. Kąpałam go w mojej twardej kranówie (14* twardości nienieckiej), a jemu się spodobało. . Może ktoś coś wie z mądrych książek czy to paphiopedilum lubi, czy nie lubi wapnia. Woda po kąpieli była jaśniutka, czyli że korzenie są najprawdopodobniej w dobrym stanie. Marta
To Paphiopedilum rośnie ponoć najczęściej epifitycznie, nawet coś tam znalazłem na potwierdzenie (zdjęcie rzekomo z natury): http://img338.imageshack.us/img338/1940/10664147.jpg Skoro tak, to obstawiałbym, że tego wapnia potrzebuje znacznie mniej, niż jego naskalni kuzyni...?
Pojawiły się nowe wieści w intern. Nie lubi wapnia, natomiast od wiosny do jesieni trzeba go obficie podlewać i zasilać raz na tydzień słabym roztworem. Oczywiście powinno lekko przesychać pomiędzy podlewaniami. Jesteśmy na prostej. Marta
Rzeczywiście jesteśmy na prostej. Teraz żeby tylko nie zagłaskać na śmierć. Zauważyłam że lubi kąpiele bryły korzeniowej w mojej twardej wodzie - kranówce. Marta
Ja podlewam je stale wodą miękką o niziutkiej mineralizacji ogln. ale dodaję minimalną ilość nawozów Petersa. Ono nie lubi wapnia. Natomiast lubi kąpiele bryły korzeniowej. Ze skąpstwa robię je w kranówce. W końcu trochę wapnia też potrzebuje. Wydaje mi się że decydującym jest tu przepłukanie korzeni i rozpuszczenie nadmiaru soli mineralnych. To chyba o to mu chodzi skoro nie znosi zleżałego podłoża. Marta