Witam serdecznie!
Bardzo proszę o pomoc! Od jakiegoś czasu moje storczyki marnieją, szczególnie jednak martwi mnie stan jednego kwiatka. Kilka dni temu zrobiłam im przegląd korzeni, okazało się że większość ich kompletnie zgniła! Usunęłam je, a co za tym idzie kwiatu zostały tylko 3-4 malutkie korzonki. Jak jednak widać na zdjęciu puszcza już nowe. Storczyk został przesadzony w świeże podłoże, od tego czasu nie był podlewany (zgodnie z radami jakie znalazłam w internecie). Martwi mnie jednak stan jego liści, które z dnia na dzień wyglądają coraz gorzej, część z nich jest wiotka, dwa zżółkły, a jeden wysechł i popękał. Nie doszukałam się takich zmian na forum dlatego proszę o pomoc. Co mu jest? I jak go ratować, czy mogę coś jeszcze zrobić? Czy po prostu odczekać jeszcze parę dni i zacząć podlewać? Myślicie, że jest szansa na odżycie?
Domyślam się, że stan ten spowodowało zalanie kwiatu, ale co dalej? Do tej pory podlewany był tylko odrobinę raz w tygodniu (najwidoczniej za często), stoi na parapecie od południowej strony (tuż za oknem rośnie brzoza która osłania storczyki przed ostrymi promieniami słońca), nawoziłam go zgodnie z instrukcjami na nawozie.
Proszę o pomoc, martwię się, ponieważ kolejny storczyk zaczyna wyglądać podobnie.