Mam problem z Miltoniopsisem, którego zaniedbałam, nie przesadziłam w porę.Mam podejrzenie, że miał za wysoką temperaturę, bo stał przy otwartym oknie południowym. Listki zaczęły się pokładać, straciły ładną barwę.Postanowiłam w końcu zmienić roślince podłoże. Trochę ubyło korzeni, ale jeszcze mam nadzieję na to, że roślinka wydobrzeje. Po oczyszczeniu ze starego podłoża posypałam na korzonki węgiel leczniczy. Obecnie listki nadal się pokładają, przewiązałam je tasiemką, żeby się nie załamywały, spryskuję je w gorące dni. Nie żółkną i to mnie cieszy. Zauważyłam, że 3 bulwy giną, więc chyba powinnam je delikatnie wyciąć gdy pozostałe wyciągną już resztę składników pokarmowych?
Pomyślałam, o mikoryzie ,że może powinnam ją teraz zastosować, być może pomogłabym miltoniopsisowi odzyskać siły witalne.
Jednak zdania są podzielone na forach, bo niektórzy uważają mikoryzę za pożyteczne grzybki wspomagające wzrost roślinki a niektórzy piszą, że jest to naciąganie klienta?
Bardzo proszę o rady dotyczące reanimacji mojego miltoniopsisa. Dodam, że mam go 5 lat, zawsze pięknie mi kwitł i nigdy nie chorował.
Pozdrawiam serdecznie i z góry dziękuję za rady