Pod koniec maja w innym temacie napisałem:
„Storczyki są roślinami, które potrafią zaskoczyć na różne sposoby. A to zdarza się zmiana barwy kwiatów, a to niespodziewane keiki, a to przyrost czy pęd kwiatowy nie tam gdzie był spodziewany. W niedługim czasie (mam nadzieję) zaprezentuję równie dziwne zachowanie jednej z moich roślin, niestety nie należącej do rodzaju Cattleya”.
Jeśli ponad kwartał można nazwać niedługim czasem, to pozwolę sobie zaprezentować roślinę, która zachowała się właśnie zaskakująco, być może nawet niewłaściwie, ale biorąc pod uwagę czas oczekiwania na jej kwitnienie... zadowalająco.
Pasychopsis Kalihi (zarejestrowana w 1945 roku krzyżówka Psychopsis papilio x Psychopsis krameriana), bo o niej mowa, kupiłem w sierpniu 2009 roku jako roślinę zdolną do kwitnienia w następnym sezonie. Zanim zakwitła minął następny sezon i dwa kolejne… ale co tam, grunt, że w końcu doczekałem się kwitnienia. Mniej więcej z początkiem maja na szczycie najmłodszej pseudobulwy zauważyłem dziwny wyrostek. Zacząłem więc internetowe poszukiwania w celu zidentyfikowania co to takiego wyrasta. Nie znalazłszy nic, postanowiłem poczekać co też dalej będzie się działo. W połowie maja nie miałem już wątpliwości, że ów wyrostek to pęd kwiatowy. Zacząłem więc kolejne internetowe poszukiwania czy takie zjawisko jest szerzej znane, czy mam je traktować jak anomalię. Wynik poszukiwań (jedno, jedyne zdjęcie na ukraińskim forum) utwierdził mnie w przekonaniu, że jest to jednak rzadka nieprawidłowość… ale mniejsza z tym, najważniejsze są przecież dobra kondycja rośliny i kwiaty.
Moja roślina jest średniej wielkości z liśćmi ok. 20cm długości. Pęd kwiatowy mierzy nieco ponad 30cm, na końcu którego wyrasta pojedynczy kwiat o wymiarach 14 na 5cm. W godzinach dopołudniowych w słoneczne dni bardzo delikatnie pachnie.
Swoją Psychopsis Kalihi traktuję identycznie jak prezentowaną już Psychopsis Mariposa. Podobnie też nie jest bardzo wymagającą oraz trudną w uprawie rośliną i mogę ją polecić każdemu miłośnikowi ciekawych, niebanalnych storczyków. I kilka zdjęć...
Pozdrawiam, r.