Od razu chciałam zaznaczyć że czytałam Państwa wypowiedzi na starej wersji forum i niestety w moim przypadku chyba wersja z mało wilgotnym powietrzem w pokoju jak i zmianą klimatu się chyba nie sprawdza. No i tutaj rodzi się problem bo nadal nie wiem co mam zrobi
Zaczynając od początku: kwiaty przyjechały ze mną do Wrocławia jakieś 2,5 miesiąca temu ( jestem studentką:), więc chyba zdążyły się już przyzwyczaić. Stoją na wschodnim oknie, podlewane są mniej więcej co tydzień( przelewane stoją w wodzie jakieś 10-15' po czym wkładane są do swoich osłonek gdzie resztki wody ściekają a one same stoją "w powietrzu"), zasilane regularnie, hmmm co by jeszcze dodać, pod nimi jest owszem kaloryfer ale nie zbyt mocno grzeje, owoców wokół nie ma i chyba tyle.
Kompletnie nie znam się na ich rodzajach więc będę opisywać je po wyglądzie kwiatów:
- pierwszy z różowym środeczkiem- pod koniec wakacji zaczął puszczać niewiarygodną ilość pędów kwiatowych bo aż 9 z tym że wypuszczone przez niego najnowsze liście są malutkie ( jakby przecenił siły nad możliwości i skupił się na kwiatach a nie starczyło mu sił na wypuszczenie dorodnych liści), no i z tymi małymi pędami przyjechał do Wrocławia i puszczał je nadal. Na prawie każdym pędzie wypuścił kwiaty pierwsze duże pąki rozkwitnęły zaś małe zaczęły usychać. Nie wiem również czy jego korzenie są dobre wydaje mi się ze jest za mało zielonych- zamieściłam 2 zdjęcia( podobno przesadzanie podczas kwitnienia jest nie wskazane).
- z małym zielonym wszystko w porządku,
- a z kolei biały który jeszcze nie zakwitnął ( on również wypuścił 4 nowe pędy kwiatowe)- duże pączki nie rozkwitają w ogóle a małe zaczynają opadać- ma dorodne duże liście a korzenie zarówno te na powierzchni ( których wypuszcza bardzo dużą ilość) jaki i te w doniczce są ładne i zielone. Tylko znów pąki opadają.
Wcześniej wyczytałam że mam za sucho w pokoju więc na kaloryfer dałam nakrętki z wodą- to co aktualnie mogłam, z tym że zanim o tym przeczytałam to między podlewaniami zwilżałam storczykom liście albo korzenie na powierzchni bo już wcześniej się bałam opadania.
No i proszę Was o pomoc cóż mam uczynić z tymi małymi diabłami które spędzają mi sen z powiek.
P.S. przepraszam za długość mojej wypowiedzi ale chciałam wszystko zawrzeć w jednym miejscu. Pozdrawiam i liczę na Wasz pomoc!