Regulamin umieszczania zdjęć na forum
W tym dziale forum mogą zostać umieszczone wyłącznie fotografie storczyków dobrej jakości oraz właściwie określone. Znaczy to, że musi być podana nie tylko nazwa rodzaju ale i gatunku, a w przypadku hybryd - nazwa odmiany. Przy czym nie mogą to być nazwy jakichś podobnych storczyków, których zdjęcia znaleziono np. gdzieś w internecie. Inaczej mówiąc, nazwa nie może nastręczać żadnych wątpliwości. Najlepiej jeżeli storczyk posiadał etykietę z pełna nazwą w chwili zakupu.
Mam ją mniej więcej 1,5 roku. To chłodnolubna,endemiczna roślina pochodząca z Kolumbii.Lubi stać na wschodnim parapecie,aby "złapać" nieco promieni wschodniego słoneczka.Także lubi spryskiwanie,ale z nawozami należy uważać.To co niepotrzebne wydala przez przetchlinki i liście jej szybko dostają plamek na odwrotnej stronie. Jednak da się prowadzić i w tym roku będzie miała więcej kwiatów niż w ubiegłym.Na zdjęciu jest 5 kwiatów,a rozwija jeszcze 2 - 3 może pączki. To jedna z najgorszych roślin do fotografowania.
Załączniki
Masdevallia w całości.
Masd.ignea2.jpg (43.14 KiB) Przeglądane 2715 razy
Tu kwiaty.Ale pojedyńczego nie da się ,niestety zrobić.
Elżbieto, roślina obficie Ci zakwitła, wygląda bardzo sympatycznie z tymi swoimi płatkami kwiatów. Gratuluję i pozytywnie zazdroszczę. Może kiedyś u mnie coś zakwitnie z tego rodzaju storczyków
Taaak,może i inne tło byłoby lepsze,jednak i tak wybrałam najlepsze zdjęcia. Dziękuję Wszystkim.A na te słowa Panie Janie to mi wstyd.Ale ja z kolei nie potrafię dogadać się z katlejami, a jeżeli mam mieć dendrobia,to u mnie mają się dobrze tylko chłodnolubne.Ile ja dendrobiów,katlei porozdawałam,pozamieniałam. Masdevallie mają jedną ujemną stronę.Potrzebują więcej wody,a tym samym więcej czasu koło siebie,ale kwitną prawie jak hybrydy falenopsisów.Niektóre powtórnie wypuszczają pędy kwiatowe z tych samych osłonek.A drakule potrzebują tej wody jeszcze więcej, zwłaszcza latem.Jak się zaaklimatyzują to nawet dobrze rosną. Tomek uważa,że się dogadujemy Dla mnie masdevallie to najłatwiejsze storczyki.I to chyba one szybciej " chwytają" niż ja.Niektóre są uparte,a inne już przesadzają z kwitnieniem.Może one czują,to co ja czuję do nich ... . Lodziu - zakwitnie Ci ,zakwitnie.A jak już tak się stanie,to zobaczysz .
Z tymi katlejami to musiała Pani źle wybrać. Niektóre rosną i kwitną bez łaski. Np.C. schosnbrunensis, skinneri, czy aurantiaca, oraz cała plejada krzyżówek. A mazdewalii owszem, kilka mam i nawet nieźle kwitną, ale latem cierpią, jednak większość nie wytrzymała serwowanych im warunków.
Panie Janie,bo ja zaczynałam od C.trianae i warscewici.Czytałam wszystko,co miałam pod ręką[nie miałam wówczas jeszcze internetu],robiłam notatki.W domu mam miejsce,gdzie i temperatura pasuje,dorobiłam oświetlenie 30 cm nad kwiatami - białe i ciepłe.I nic.Oddałam mam nadzieję w dobre ręce.Później kupiłam dużo hybrydek,maximę.Hybrydki padały jedna za drugą,niektóre wysłałam Titusowi,by się uratowały.Maximę dostała koleżanka.Właśnie, odnośnie maximy.Moja była z Ekwadoru,ale bez korzeni.Znajomej była jak być powinna,no i u niej zakwitła.Gdy pytałam,co robila,by katleja zakwitła - odpowiedziała,że nic.Zastanawiałam się,co ja takiego źle robiłam.I myślę,że to wina podlewania [ za dużo] i zbyt mało światła.Gdy podlewałam za dużo było źle,gdy mniej,lub wcale- też nie za dobrze. Doszłam do wniosku,że coś tym katlejom u mnie nie odpowiada.One u mnie nie chcą być. Natomiast zamówiłam z Ekwadoru kilka masdevallii i od października już wszystko się unormowało.Najgorzej było z M.caesią,bo była prawie bez korzeni,ale wypuszcza przyrost,który ma już ok.5cm.Decumana też jakby się bujała w" którą pójść stronę",ale żyje i rośnie jej trzeci listek.Kilka masdevallii dostałam w prezencie,dwie do reanimacji,ale również żyją i wierzę,że tak zostanie. Przy masdevalliach z kolei nie zastanawiam się,gdzie ma to stać,bo gdzie postawię tam rośnie.Mama sobie zastrzegła,by nie stawiać w jej pokoju,bo parapet u niej przeznacza dla kotów,więc chociaż szkoda,ale muszę zostawić ten parapet. I co Pan na to? Wprawdzie nie jestem Joanną Kiną i nie mam tyle masdevallii,ale już chyba pisałam,że to one mnie wybrały ,a nie ja je. A co dziwne maszerują do mnie zewsząd,skąd się da Chyba za dużo ostatnio siedzę w fantastyce.
Elazet pisze:Przy masdevalliach z kolei nie zastanawiam się,gdzie ma to stać,bo gdzie postawię tam rośnie. I co Pan na to?
Ano ja na to, że oczy mi wychodzą z orbit ze zdziwienia. Ale jak przypomnę sobie jakie warunki one mają u Pani latem, to wracają na swoje miejsce. Ja im tak niestety nie dogodzę. Latem w oranżerii jest piekiełko. Niestety.