Regulamin umieszczania zdjęć na forum
W tym dziale forum mogą zostać umieszczone wyłącznie fotografie storczyków dobrej jakości oraz właściwie określone. Znaczy to, że musi być podana nie tylko nazwa rodzaju ale i gatunku, a w przypadku hybryd - nazwa odmiany. Przy czym nie mogą to być nazwy jakichś podobnych storczyków, których zdjęcia znaleziono np. gdzieś w internecie. Inaczej mówiąc, nazwa nie może nastręczać żadnych wątpliwości. Najlepiej jeżeli storczyk posiadał etykietę z pełna nazwą w chwili zakupu.
Właściwie to już któreś kwitnienie z kolei, na razie pierwszy kwiatuszek, w drodze kilka kolejnych. Zwykle kwitła podczas wakacji na zewnątrz, tym razem zakwitła jeszcze na parapecie, dlatego też na nim została póki co. Jako że tym razem mam ją "pod nosem", częściej jej się przyglądam i zachwycam ładnym kształtem kwiatu. Kropeczki też niczego sobie Wiem, że to żadne cudo, ot, popularna hybryda, ale jakoś wyjątkowo mam ochotę swoją pokazać U mnie rośnie na północnym parapecie bez żadnych zabiegów w celu zwiększenia wilgotności, nocą zwykle ma chłodniej przy uchylonym oknie. Pewnie przy wyższej wilgotności kwitłaby lepiej, ale dobre i to. To moja pierwsza masdevallia i jakoś mam do niej sentyment Do kwitnienia przygotowuje się również moja ulubienica, masdevallia angulata, w tym roku zaszalała z pąkami, zobaczymy, ile z nich się otworzy
To już druga specjalistka od tego rodzaju zagościła na forum, gratulacje . Pociągniemy grzecznie za język to i się dowiemy więcej szczegółów o uprawie. Kierunek Janie, to północ jeżeli dobrze odczytałem opis w pierwszym poście Amelii'ya. Jak poprawnie odmienić Twój nick koleżanko doprawdy nie wiem, a ciekaw jestem ogromnie.
Mojego nicka najprościej nie odmieniać A jeśli chodzi o masdevallie to ze specjalistką nie mam nic wspólnego. Jak dla mnie najmniej kłopotliwe są cattleye oraz niektóre paphiopedila, te rodzaje dają mi najwięcej radości, bo regularnie kwitną, a jeśli nawet nie kwitną, to rosną bez zastrzeżeń Poza tym w orchidarium kwitną mi botaniczne i pierwszorzędowe hybrydy phalaenopsis. Te trzy rodzaje stanowią główny trzon mojej kolekcji. Masdevallie bardzo mi się podobają, ale wiem, że większość z nich w moich warunkach mogłaby zginąć, dlatego nieśmiało od czasu do czasu pojawia się u mnie coś nowego z tego rodzaju. Na szczęście, póki co, żadnej nie wykończyłam, choć mało brakowało za sprawą zeszłorocznych upałów, które chyba zaszkodziły Masdevallii Flying Colours, która nadal próbuje się jakoś pozbierać. Szkoda, bo miała kilkanaście kwiatów! Niestety nie zrobiłam wtedy żadnego porządnego zdjęcia. Napiszę, jak uprawiam moje masdevallie, ale nie traktowałabym tego jako przykładu godnego naśladowania. Z mojego opisu można co najwyżej wywnioskować, które masdevallie w ciężkich parapetowych warunkach mogą uraczyć nas kwiatami Mam orchidarium, zatem w moim przypadku najlepszym wyjściem byłyby masdevallie ciepłolubne, ale jest ich niewiele, przynajmniej z tych dostępnych. Mam jedną ciepłolubną masd. discoidea, która całkiem przyzwoicie rośnie w orchidarium. Z uprawianych na parapecie taka np. Masdevallia Prince Charming póki co próbuje moją cierpliwość, parę innych regularnie kwitnie. Masdevallia Sugar Baby rośnie w mieszaninie drobnej kory i sphagnum (jako jedyna w plastikowej doniczce) na północnym, kuchennym parapecie, w pomieszczeniu nie ma grzejnika, zimą temperatury w ciągu dnia 18-22 stopnie, nocą odpowiednio chłodniej, bo rozszczelniam okno. Wilgotność ogólnie 40-50%, jak to w kuchni, czasem wzrasta do 70-80%. Po zwijaniu się niektórych liści widać, że trochę tej wilgotności brakuje. Zastanawiam się, czy opary z kuchenki gazowej mogłyby być przyczyną skromnych kwitnień? Masdevallie umiarkowane lato spędzają na zewnątrz w pojemniku z dnem zalanym wodą, z tym że nie stoją bezpośrednio w wodzie. Nie są całkowicie osłonięte przed deszczem, czasem na nie popada. Dodam, że Sugar Baby bez szwanku znosi temperatury powyżej 30 stopni. Nawożenie? Jak mi się przypomni to może dwa razy w sezonie podlewam masdevallie wodą z 1/4-1/2 dawki nawozu (lub coś koło tego ). Generalnie masdevallie i nawóz trzymam daleko od siebie, dobrze nawożone są tylko cattleye i jeden śpioch Podlewam deszczówką. Dość łatwo zalać nowe przyrosty, szczególnie w zimie. W podobnych warunkach rośnie u mnie masdevallia angulata i Prince Charming, z czego kwitła mi angulata. Jeśli chodzi o masdevallię angulata to jak tylko w tym sezonie zobaczyłam pędziki kwiatowe, starałam się ją możliwie szybko wynieść na zewnątrz, bo w domu lubi pędy zasuszać, pewnie to wina niskiej wilgotności. Ze względu na niskie temperatury w ciągu kilku ostatnich nocy wnosiłam ją z powrotem do domu, nie wiem jak pędy kwiatowe to zniosą, ale wolę stracić pączki niż roślinę. Poza tym mam jeszcze ciepłolubną masdevallię discoidea, która swoje najobfitsze kwitnienie zaliczyła na parapecie. Obecnie rośnie w orchidarium, w tej chwili otwiera nawet kolejny kwiatek. W tej chwili eksperymentuję jeszcze z masdevallią infractą w orchidarium (dzień 24-27 stopni, noc 18-20), ale jak tylko zauważę, że wysokie temperatury nocą jej nie służą, pójdzie na parapet. Póki co ma przynajmniej wysoką wilgotność i ruch powietrza Z istotnych uwag, które mi kiedyś na tym forum wpojono: nie przejmować się każdą plamką na masdevallii, czasem taka ich uroda. Pomogło
Dziękuję za podzielenie się swoimi doświadczeniami w uprawie masdevalli. Zawsze czytałam, że uprawa m. w domowych warunkach jest niemożliwa i bardzo, bardzo trudna.Teraz to wydaje się, że ich uprawa nie jest taka straszna. Może jak je gdzieś znajdę to chętnie spróbuję ją uprawiać. Pozdrawiam