Witam serdecznie, mam wielki problem ze storczykami i byłabym wdzięczna gdyby ktoś tutaj pomógł mi zdiagnozować przyczynę choroby moich storczyków. Kwiaty puszczają nowe listki, pędy i korzenie ale zasychają zanim się rozwiną, pędy są karłowate i nie zawiązują się pączki tylko zasychają. Przy nowych korzeniach powietrznych i pędach w miejscu zawiązywania się pączków widziałam maleńkie czarne robaczki chowające się w zakamarkach, dolne liście żółkną i zasychają. Bardzo proszę o pomoc bo nie chcę ich stracić.
Takiego pobojowiska storczykowego to jeszcze nie widziałem, jakby wszystkie plagi egipskie zaatakowały te biedne phalaenopsisy. Po pierwsze trzeba sprawdzić czy korzenie w podłożu są żywe, po drugie widać ewidentne uszkodzenia mechaniczne na liściach , po trzecie jaka woda jest używana do podlewania, po czwarte czy były nawożone . . . Radzę poczytać na naszym forum o Phalaenopsisach, jest wszystko.
Po pierwsze przesadzamy do nowego podłoża, przy okazji czyszcząc bryłę korzeniową z martwych korzeni. Przed posadzeniem proponuję spryskać całe rośliny preparatem przeciwko owadom ssącym (przędziorki). Oprysk ponawiać dwa razy, co tydzień. Takie blizny wskazują, tak jak mówi Krzysztof, na uszkodzenia mechaniczne? Czy te kwiaty spadały na podłogę? Niszczył je kot wędrujący na parapecie? Kupić nawóz, najlepiej dedykowany storczyków. Woda - już wystarczy odstana, przegotowana woda. Podlewać najlepiej przez namaczanie, nie spryskiwać roślin. WYWALIĆ WSZYSTKIE OSŁONKI.
Podlewałam je i nawoziłam tak jak zwykle, przegotowaną i odstałą wodą, nawóz raz w miesiącu połową dawki. Korzenie w doniczce ma zdrowe i zielone, stoją od północy, najstarszego mam już 5 lat i od niego wszystko się zaczęło. Żaden nigdy nie spadł, kota też nie mam, zaczęły po kolei jeden po drugim padać.
Czyżby to wełnowiec siedział sobie na liściu na ostatnim zdjęciu ? Te orchidee są bardzo chore. Myślę, że szkodniki i inne choroby tak bardzo je zniszczyły. Ja bym je wyrzuciła, zdezynfekowała miejsce gdzie stoją i kupiłabym nowego kwiata. Koszty walki o te rośliny będą z całą pewnością wyższe niż kupno nowej orchidei. Ale to Ty zdecydujesz co chcesz zrobić.
Temu pogorszyło się w kilka dni, widać młody listek ale pozostałe są w fatalnym stanie, wyciągnęłam z doniczki i korzenie są w porządku, w ziemi też nic nie było.
Załączniki
Tutaj widać młody listek, który wypuszcza.
Tak wyglądają listki od spodu, chociaż z zewnątrz wygląda to jak uszkodzenia mechaniczne.
Piszesz tak wyglądały kilka miesięcy temu, ale pokazujesz, tylko to, że kwitły, a jak wyglądały liście wtedy? Takie liście nie zrobiły się przedwczoraj. Patrząc na liście, ja bym się nie cackała, śmietnik, dezynfekcja, oczytanie i jeszcze raz oczytanie i kupno nowej, zdrowej rosliny, z ładnym rozrośniętym systemem korzeniowym i zdrowymi liśćmi, kupujemy na spokojnie, dokładnie oglądamy, szukamy potencjalnych robali, lub śladów ich bytowania, pajęczynki itp... 5 lat, przy ewentualnych niedostatkach/ błędach pielęgnacyjnych na północnym oknie...poza jakąś zarazą/szkodnikami, to może być również zwykłe "zmęczenie materiału".
Na liściach pojawiły się te brązowe kropki właśnie z dnia na dzień, wcześniej nie miałam z nimi problemów, dodam, że problem dotyczy 9-ciu storczyków dlatego próbuję jakoś im pomóc bo stratę jednego czy dwóch bym przeżyła. Poniżej zdjęcie całego storczyka sprzed miesiąca.
Niestety tak, wszystkie mają te dziwne plamy na liściach (najgorzej jest od spodu), nowe korzenie zasychają zaraz jak tylko kwiaty je wypuszczą, młode liście są karłowate i poskręcane a pędy kwiatowe cieniutkie i nie chcą zawiązać się pączki.
Nie zastanawiaj się i wyrzuć te kwiaty. Może to jakaś choroba wirusowa, bakteryjna albo grzybicza? Chorób jest ogrom. Jeszcze dodam, że te osłonki jakby z tłuczonego szkła są beznadziejne. Chyba najgorsze z możliwych dla storczyków. Wiem, ładnie się prezentują, ale uśmiercają orchidę. Ktoś kto je wymyślił nie miał pojęcia o uprawie tych cudowności.