Od pewnego czasu do moich zbiorów dołączyły Cattleya. Jest to grupa storczyków, którą ze względu na niesamowicie piękne moim zdaniem kwiaty cenię sobie szczególnie. jednak, żeby nie było 'słodko', przysparzają mi one problemów. Otóż pojawiają się na nich brązowe plamy. Na wszystkich, choć rosną one w różnych warunkach. Nie przeszkadza im to jednak rozrastać się a także pięknie kwitnąć. Do walki z plamami używałam Topsinu (opryk), Previcuru (podlewanie) a także nalewki propolisowej (do zasmarowania zmian). Jakiś czas po zastosowaniu środków następuje jakby zatrzymanie choroby - nie pojawiają się kolejne zmiany na liściach a młode przyrosty wyrastają zdrowe. Po jakimś czasie znów na nowych przyrostach pojawia się jedna, druga plamka i sytuacja zaczyna się powtarzać - oprysk, trochę 'spokoju' i tak w kółko. Jednak choroba nie niszczy roślin, mimo zmian rozwijają się dalej, jednak w pewnym momencie zaczyna to wyglądać nieestetycznie. Zmiany wyglądają tak (zdjęcia kilku roślin) :
Jeśli już ten temat poruszałam, to za powielanie przepraszam ale przeszukałam i nie znalazłam. Bardzo proszę o pomoc.
Wirus i tyle. Szkoda zachodu z opryskami, nic to nie da. Jedynie propolis ma działanie przeciwwirusowe, ale u ludzi, czy u roślin-nie wiem. Wirus zostanie w roślinie do końca jej dni. Można tylko odizolować chore okazy od zdrowych.
Pozdrawiam,
Michał
Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema.
Michale, jaką masz pewność, że to wirus ? Gdzieś czytałam, że bardzo trudno na podstawie zdjęć zidentyfikować wirusa, że jest to tak na prawdę możliwe jedynie na podstawie badań labo. Miałeś już do czynienia z wirusem, że z taką stanowczością stawiasz tę diagnozę ? Oczywiście za odp. dziękuję, moje pytania dyktowane są jedynie ciekawością.
Efekt działania wirusa to te koncentryczne "kręgi". Wklęsłe plamy to najczęściej wirus albo infekcja bakteryjna. To czy kuracja zadziałała okaże się dopiero, gdy roślina wyda nowe przyrosty, które dojrzeją. Do kuracji włączył bym jeszcze Citrosept. Rośliny bezwzględnie odizolować, nie moczyć z innymi roślinami, myć ręce i narzędzia po pracach z nimi.
Przez 12 lat uprawy ze wszystkim się już zetknąłem. Zmiany wirusowe są bardzo charakterystyczne i oporne na jakiekolwiek zabiegi lecznicze. Nekroza występuje zwykle na najmłodszych liściach/przyrostach w postaci wpuklonych rozsianych plamek. Nawrotowość to też cecha charakterystyczna. Jeśli coś wiem, mówię o tym stanowczo, taki jestem. Jeśli u mnie pojawiają się takie zmiany, wycinam porażone części. To jedyny sposób na ograniczenie (ale nie usunięcie) infekcji.
Pozdrawiam,
Michał
Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema.
Bardzo dziękuję za pomoc i rady. Zastanawiam się nad pozbyciem się roślin. Co prawda o wspólnym moczeniu nie ma mowy ale boję się o inne egzemplarze. Chorują głównie Cattleya ale zmiany pojawiają się też na trzech Cambriach. Czy najbezpieczniej pozbyć się wszystkiego co wygląda podejrzanie ? Pozdrawiam serdecznie
Jeżeli jest możliwość to radzę usunąć porażone liście, resztę potraktować preparatami podanymi wcześniej przez kolegów. W przypadku dalszego rozwoju infekcji storczyków trzeba się pozbyć. Nie wolno absolutnie zraszać liści wodą, ponieważ w przypadku niższej temperatury mogą pojawić tego typu infekcje.
Porażone liście mogę usunąć oczywiście ale czy usuwać też psb z których wyrastają porażone liście ? Jeśli nie to czy większy sens ma usuwanie samych liści a jeśli tak to czy to ni nadmiernie osłabi roślinę i pozbawi ją "magazynów" ?