Czytelniczka forum jestem od dawna, jednak do zalozenia konta zmusila mnie jedna rzecz. A wlasciwie setki. To ziemiorki.
Jako poczatkujaca w uprawie storczykow, swoje dwa phalaenopsisy, ktore dotychczas spokojnie rosly na oknie pod czujnym okiem mamy, postanowilam przesadzic. Bardzo duzo czytalam na temat samej uprawy i czulam sie juz na silach, by zaczac cos dzialac. Kupilam ziemie - substral - i tu zaczal sie moj problem. Przy dwoch przesadzonych storczykach pojawila sie plaga muszek. Probowalam te latajace wylapac na zolte lepy, a larwy wytepic jakims roztworem, niestety nazwy nie pamietam. Po kilku dniach/tygodniach problem zaczal zanikac, a w jednym storczyku znikl na amen (tfu tfu). Postanowilam powiekszyc kolekcje i uratowac przecenione okazy z Obi. Kupilam ponownie te sama ziemie, ale douczona wyparzalam ja w piekarniku w temperaturze ok 100stopni przez 20-30minut. Poczekalam az wystygnie i przesadzalam biedaki. Niestety, mimo moich staran 6 z 10 storczykow jest zainfekowanych ziemiorkami. Nie wiem co robic, czy dzialac z chemia, czy moze od razu leciec do sklepu i kupic lepsza ziemie?
Duzo szukalam, niestety podobnego problemu nie znalazlam, a przynajmniej klarownej odpowiedzi. Bardzo prosze o pomoc, bo moje phalaenopsisy zamiast pieknie sie rozrastac na parapecie stoja poukrywane po katach, zeby nie zarazic 4 najwytrwalszych.
Pozdrawiam