Witam,
Wiosną tego roku zostałem posiadaczem tej sympatycznej rośliny. Z lektury opisu wynika, że celogyne lubi przebywać na dworze podczas okresu wzrostu. Żeby zakwitnąć wymaga wyraźnego przechłodzenia, a więc do tej pory była na dworze. Tegoroczne lato wyraźnie jej służyło, ponieważ roślina powiększyła swoją objętość prawie o 100%. W tej chwili wygląda jak masa stłoczonych, pękatych zielonych kul. Ostatnio roślina nie była już podlewana, dostwała wodę, tyle ile sięgnął ją deszcz, ponieważ rośnie pod zadaszeniem.
W ostatnią niedzielę zauważyłem, że na niektórych bulwach pojawiły się uszkodzenia. Wyglądało to jak uszkodzenia mechaniczne. Jedna rana spaskudziła się, ponieważ całkowicie zbrązowiała, pod naciskiem pojawił się brzydki wyciek. Inna bulwa, która była dociśnięta do krawędzi doniczki, zgniła całkowicie.
Wyciąłem chore miejsca, zamalowałem świeże rany Topsinem. Dostęp do ran był mocno utrudniony ze względu na mało miejsca, na dodatek cała roślina była ciężka, żeby utrzymać ją w jednej ręce. Dodatkowo dookoła było pełno nowych przyrostów, które pokazały się w ostatnim miesiącu. Co ciekawe, bulwa coleogyne cristata jest w całości wypełniona gęstą, przeźroczystą "cieczą" o przyjemnym ogórkowym zapachu.
Wczoraj sprawdzałem roślinę, i te głębokie i rozległe rany po cięciu są nadal mokre.
Czy ktoś miał podobne problemy z tą dość wytrzymałą rośliną?