Witam! Miałam kiedyś Chiloschistę u siebie przez jakiś czas. I dzięki temu dowiedziałam się, że moje warunki im nie pasują :/. Jakoś tak się przez to zraziłam, w warunkach parapetowych będzie jej raczej ciężko zapewnić dobrą opiekę. Co nie zmienia faktu, że są to interesujące storczyki. Pozdrawiam Edyta
Posiadam w swoje kolekcji Chiloschista parishii. Niestety warunki w jakich jest uprawiana zdecydowanie odbiegają od standardowych. Roślina przymocowana jest do kawałka kory z robinii akacjowej i umieszczona jest na konstrukcji z siatki znajdującej się w szklarni. Codziennie jest zraszana. temperatura w nocy 17 st w dzień pochmurny 24 st., wilgotność powietrza 60-70%, czasem 90%, ciągły ruch powietrza, doświetlanie zimą, nawożenie co 2 tyg 0,1% nawozem o zbilansowanych składzie NPK. Roślinę w takich warunkach uprawiam już 2 lata. Ma się świetnie, właśnie zaczyna wypuszczać kolejne 2 pędy kwiatowe. Dodam, że jak na gatunek, który pozbawiony jest liści, lub w bardzo krótkim czasie po wypuszczeniu gubi je, u mnie w tych warunkach liście utrzymują już od ponad roku.
To ja mam podobne warunki,może dzienna temp jest trochę wyższa. Ile dziennie ja doswietlasz? Jakiego konkretnie nawozu uzywasz i jakiej wody? Ruch powietrza jest bezpośrednio i stale skierowany na storczyk? ps Masz zdjecia ?
Doświetlana jest od listopada do koca lutego (6.00-8.00 i 14.00-20.00). Woda RO, nawóz Peters Professional Allrounder (20-20-20+mikroelementy). Ruch powietrza wymuszony przez wentylator, jedne rośliny stoją w ciągu powietrznym inne nie. Zdjęć na tę chwilę nie posiadam. Szkoda że wcześniej nie przeczytałem postu, bo właśnie wróciłem ze szklarni.
Nie chciałbym podcinać skrzydeł, ale proszę spojrzeć: Chiloschista parishii jak i ta druga przymocowane są do podkładki tuż przed sprzedażą. Wcześniej pewnie „fruwały”. Czy będzie im tak dobrze? Wiem że nie należy ich nawozić, bo jeżeli na korzeniach pojawią się glony utrudniając dostęp powietrza, to rychły koniec. Miałem kilka. Spoglądam na zdjęcia z nostalgią. Proszę pokazać za 2 lata. W warunkach dobrego orchidarium, pewnie szanse maja. Powodzonka.
Panie Janku nie do końca rozumiem o co chodzi z tym fruwaniem Co do nawożenia to rozmawiałem z osobami które głównie hodują Chiloschista i nawożą je regularnie.
Ano chodzi o to że one nie rosły na tych podkladkach, tylko zostaly przymocowane przed sprzedażą. Przecież to widać jak na dłoni. Korzenie nie przylegaja do podłoża. Nie znaczy że bedzie im tak źle, może nawet będzie im lepiej. Fruwały to znzczy że były zawieszone w powietrzu. Aj jej, jest Pan taki nie domyślny Z tym nawożeniem to powtarzam cudzą opinię. Może w krótce po nawożeniu trzeba by korzenie przepłukiwać? Jak ci spece od Chilochist doradzają?
No tak...pewnie kiedys nie byla na tej podkladce ale jak to mówią ...zawsze musi być ten pierwszy raz Pan miał kilka i co było nie tak jak juz ich nie ma ?
W rozmowie z Panem Jurkiem Błaszczykiem [chyba nie bedzie miał nic przeciwko,że go zacytuję ]
"Sa dwie pory roku: okres, kiedy Chiloschista sa ulistnione, wtedy leje codziennie, liscie rosna, oraz kiedy bezlistne zaczynaja kwitnac (u mnie teraz) - raz lub dwa w tygodniu. Rutynowo do wody dodaje 1/2 lub 1/4 zalecanej dawki nawozu. Stosuje Substral.
Co do wiatru: ma dwa znaczenia, osuszanie w ciagu godziny zalanej rosliny (moze zgnic) i przede wszystkim wymiany zgnilego powietrza w witrynie na swieze zewnetrzne i tak trzeba widziec zastosowanie wentylatorow "
darboch pisze:co było nie tak jak juz ich nie ma ?
A co mogło być. Tak jak i inne które nie tolerowaly serwowanych im warunków. Ostatnia jeszcze może i żyje. Jakieś tam korzenie są jeszcze jędrne. Ale od bodaj 2 lat bez zmian.