Właśnie dołączyłam do forum i dużo czytania przede mną Chciałabym zasięgnąć informacji jak najszybciej dla dobra mojego storczyka. Storczykiem zostałam obdarowana. Wcześniej nie hodowałam żadnych kwiatów. Podstawowe informacje o pielęgnacji storczyka już sobie przyswoiłam. Wydaje mi się jednak, że dzieję się z nim coś niedobrego, chciałabym zatem jak najszybciej temu zapobiec. Opiszę całą sytuację. Storczyk kupił mój brat. Pani w kwiaciarni zaleciła namaczanie raz w tygodniu na 30 minut i takie nawadnianie było stosowane. Kwiatek w momencie zakupu miał bardzo dużo kwiatów, które opadły jakiś czas po przyniesieniu kwiatka do domu. Następnie kwiatek został przewieziony z Krakowa do Warszawy. W samochodzie temperatura była w porządku. Po przyjeździe pogoda była kiepska i było zimno, ale przeniesienie kwiatka z zewnątrz do domu trwało mniej niż 3 minuty. Po ustawieniu kwiatka u mnie w mieszkaniu opadł jeszcze jeden kwiat. Obecnie są 4. Jeszcze u brata zauważyłam, że jeden z liści oklapł i jest miękki. W chwili obecnej jeszcze jeden liść zaczyna opadać. Dwa są mocne i twarde. Na najbardziej miękkim liściu jest plamka a na innym "ubytek" na czubku, Oglądam korzenie i są zielone. Dwa korzenie nabrały lekko brązowej barwy i nie wiem, czy to gnicie, a jeżeli tak, to czy powinnam je obciąć? Chciałabym zaopiekować się nim jak najlepiej. Będę wdzięczna, jeżeli rzucicie okiem na zdjęcia i podpowiecie, czy coś jest nie tak. Przeczytałam już dużo i namaczanie 30 minutowe raz na tydzień wydaje się być zbyt częste, bo roślina nie ma możliwości przeschnąć. Z kolei w mieszkaniu wszystkie okna mam skierowane na stronę mocno nasłonecznioną, słońce bywa na tyle mocne, że zasłaniam okna, bo nie widać nic np. na ekranie komputera. Storczyk stoi na drugim końcu pokoju, więc słońce go nie przypala. W mieszkaniu jest ciepło, mocno grzeją, a nie mam możliwości regulacji (nieczynne, stare pokrętła). Będę się starała nawilżyć powietrze (zraszanie i keramzyt). Pędy nie były przeze mnie obcinane i tutaj też mam wątpliwości. Jedni mówią, żeby obcinać, a inni, by zostawić, póki gałązka sama nie uschnie. Martwię się bardzo korzeniami i liściem i czy wszystko jest ok. Zrobiłam sporo zdjęć. Nie bardzo widać lekko brązowy korzeń. Proszę o spojrzenie i rady.
Myślę, że kluczowe tutaj byłoby pytanie - czy zdjęcie było zrobione bezpośrednio po podlewaniu? Bo na to wskazuje stan korzeni umieszczonych w doniczce. Wysuszenie korzeni powietrznych (wystających poza podloże) wskazuje na niską wilgotność powietrza, ale zdarza się bardzo często. Ponieważ dawno wyrosłam z napadów histerii na widok zasychającego korzenia czy więdnącego liścia (zwłaszcza, jeżeli problem dotyczy liści najstarszych) doradzam na spokojnie poczytać dział "uprawa" i bez zbędnych emocji podejść do sprawy. Dla mnie storczyk na umierającego nie wygląda, ale też i jego korzeni poza zdjęciami nie widziałam. Przestrzegam tylko przed nadgorliwością, która uśmierciła wiele storczyków.
Natomiast zdjęłabym osłonkę. Akurat phalaenopsis nie lubi tego typu "ozdobników".
Opadanie pąków też jest normalne przy przenosinach storczyka, również na ten temat jest sporo informacji.
Bardzo dziękuję za odpowiedzi. Zdjęcie było zrobione 6 stycznia, a kwiatek podlewany był 3 stycznia. Przeczytałam dużo artykułów i również podejrzewałam przelanie. Od tamtej pory storczyka jeszcze nie podlałam i czekam na zmianę koloru korzeni na biało-siwy. Niska wilgotność na pewno u mnie występuje. Obecnie są jeszcze 3 kwiaty, czwarty już jest w fazie opadania. Czy obcinać pędy po opadnięciu wszystkich?
Jak zaschną - tak, ale jak długo storczyk będzie utrzymywał pędy zielone,zostawić - mimo, że za jakiś czas najprawdopodobniej wytworzy nowy pęd kwiatowy, który będzie miał pierwszeństwo w kwitnieniu. Często zdarza się, że po jakimś czasie budzą się uśpione oczka na starym pędzie. Przycinam pędy tylko u wiekowych roślin z tendencją do wydłużania pędów, aby zachować jakąkolwiek estetykę.
... dlatego przydaje się patyczek drewniany (taki sam, jak do sprawdzania wilgotności ciasta w piekarniku) i "czucie wagi" w dłoniach. Przeschnięty = lekki (nie dotyczy naprawdę starych, czyli ciężkich roślin).