Jakiś czas temu, zaraz po tych wielkich upałach zauważyłam w jednej z doniczek dziwną pleśń...
Był to twór zielonkawo-seledynowy, bytujący na korzeniach, zarówno tych w podłożu jak i tych nad podłożem.
Roślina zaatakowana tym grzybem to był jeden z moich rekonwalescentów (przebywał w fatalnych warunkach, albo przelany, albo przesuszony, z rośliny nic nie zostało prócz kilku marnych korzeni). Niestety po zauważeniu tej dziwnej pleśni, roślinie całkowicie zgniły wszystkie korzenie i nadawała się tylko do kosza...
Czy ktoś z fachowców mógłby rzucić okiem i określić co zaatakowało korzenie?
Dodam, że roślina była w momencie "ratowania" spryskana (korzenie) Topsinem... niby środek przeciwgrzybowy, a jednak coś się przyplątało