Storczyki zostały jak zawsze ciekawie i pięknie wyeksponowane i wkomponowane w roślinność Palmiarni, jak zawsze nad głowami wisiały pęki bananów, co skrupulatnie poleciłam sprawdzić.
Okazuje się, że banany nawet w Łodzi można produkować.
Również sum, który gryzie nadal króluje w swym baseniku, nie ryzykowałam sprawdzenia, czy gryzie, bowiem zbyt cenię swoje paluszki, żeby je pchać sumowi w paszczę,
Po drodze w oko wpadło kilka inych roślinek, jako, że nie samymi storczykami człowiek żyje...
Kolejna roślinka wymagała akrobatyki niemalże, jakim zdziwieniem się okazało, że to zwykła, niezwykła begonia...
No ale emocje i duch polowania na ciekawsze okazy rozgorzał...Oczy nam chodziły na prawo i na lewo, no i gdzie te storczyki? No i wreszcie są...
...w najodleglejszym kącie Palmiarni są nasze piękne, czasami wspaniale oświetlone słoneczkiem, czasami mające je za plecami, co skutecznie utrudniało fotografowanie, ale są, miłego oglądania...
Jak widać na obrazkach królowały Cattleje, co nie dziwi, wszak listopad, to ich miesiąc...