Zaczęła pachnieć po 3-ch dniach. W te upały pachnie silniej niż kiedykolwiek. Zapach wypełnił pokój i przedpokój. Najsilniej wydziela się od świtu do ~15-tej. Rano na roślinę padają promienie słoneczne co jest b. korzystne dla wydzielania zapachu. Jednak wysokie temparatury i intensywność zapachu najprawdopodobniej przyspieszą przekwitanie, bo widzę że płatki ~już się zmieniają. Może jak u stanchopea podwyższa się ich temperatura? Zapach jest dziwny bo można się do niego przyzwyczaić i się go wtedy prawie nie wyczuwa. Dopiero po wejsciu do mieszkania silnie go czuć. Jest to jaśmin +jakaś chemia, może kamfora ale jest b. przyjemny. W minimalnej odległości intensywność zapachu jest tak silna, że aż jest nieprzyjemny. Wieczorem nie obserwowałam. Marta
Zakwitły moje ,,elfy,,. Już na drugi dzień pachnie przyjemnie w całym mieszkaniu. W roku 2014 miałam inwazję wciornastków. Leczenie trwało dwa lata i dopiero teraz, w 2016 roku, widać jak rośliny odżyły i odwdzięczają się obiecującymi łodygami kwiatowymi. Pierwsze zakwitło właśnie C. chlorochillum.
Z liśćmi ma długość 48cm, zaś sama psb ma 19cm. To jeszcze nie jest największy mój śpioch. Catasetum maculatum czy C. planiceps to dopiero są palmy! C. planiceps tworzy teraz smukłą, wysoką łodygę kwiatową i kojarzy mi się z górskim świerkiem. Teraz ma wysokość 54cm i nie zanosi się aby przestała rosnąć. Najmniejsze jest u mnie Cycnoches peruvianum. Za to gdy zakwitnie to wlecze za sobą tę łodygę kwiatową nawet na 0,5m. Uwaga dla początkujących storczykowiczów: na wcześniejszych zdjęciach widać na liściach jaśniejsze kropki. Są to odbarwienia po ssaniu przez przędziorki. Marta
Nie martw się. Jest coś takiego ze storczykami że gdy trafią na ,,niewygodny dla nich mikroklimat,, to tylko będą wegetowały. Każdy dom ma swój, niepowtarzalny mikroklimat i niektóre nie będą się w nim rozwijały. Np. u mojej koleżanki Ludisia discolor rośnie jak pokrzywa. U mnie nawet zakwitła ale cały czas cierpiała i słabo rosła. Rośliny, które wegetują u mnie kilka lat, przekazuję dalej. Po co mamy się męczyć. Marta
Kochana, z przędziorkami będziemy żyć do końca naszych dni. Do takiej konkluzji doszłam po wieeeeloletniej walce: biologicznej, czy chemicznej. Dało mi to spokój duszy. Teraz to zbieg okoliczności bo w 2014 i 2015r walczyłam z wciornastkami. Używałam pałeczek Tarcznik na zmianę z brykietami Bross. Któreś z nich truje, któreś stadium rozwoju przędziorków. Nie mniej jednak na Cycnoches peruvianum i Bifrenaria tetragona przeżyły. Rośliny teraz są odizolowane, dostały znowu po 0,5 Brossa ale przędziorki się rozwijają. Może brykiety zastosowałam w nieodpowiednim terminie, może zabijane są tylko nimfy, nie dorosłe pajęczaki? Nie mniej jednak udało się sporo osiągnąć bo reszta storczyków ich nie ma. Trzeba się liczyć z tym że któryś z nich jest fitotoksyczny np dla Bifrenaria harrisoniae, która teraz ledwo zipie. Moja piękna bifrenaria!!! Oby przeżyła. Muszę zaznaczyć że pierwszy raz nie mam przędziorków i dopiero teraz widzę jak poprzednio bardzo osłabiały wzrost roślin. Teraz szybciej weszły w wzrost, a nawet kwitnienie. Z tych zainfekowanych zbieram przędziorki wacikiem każdorazowo płukanym w ciepłej, bieżącej wodzie. Cała podłoga w kuchni jest wtedy w wodzie ale jak się kocha - to się cierpi i wyciera. Marta
Nie napiszę, że jestem rozczarowany, bo w sumie takiej mniej więcej odpowiedzi się spodziewałem. Ale skoro pojawiła się iskierka nadziei na jakieś skuteczne panaceum to warto było zapytać . pozdrawiam, Karol
Taka cisza w śpiochach to ja pokażę to, co mam. Cycnoches chlorochilum już zaczął pachnieć, a że jest przed burzą, to aż zbyt silnie pachnie. To jego pierwsze kwitnienie tego roku= pięć kwiatów. Marta
Pasuje im klimat mojego mieszkania i bardzo uważam żeby nie zamoczyć psb w czasie podlewania. Tego roku doświadczalnie będę zasilać raz na dwa tygodnie. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Marta