Wędrując po fejsbukowych tablicach miłośników cattleji z Dalekiego Wschodu natknąłem się na następujący obrazek: obficie kwitnąca cattleja z trzema pseudobulwami,w kondycji rewelacyjnej. do tego było widać 1-2 nowe grube przyrosty. Zapytałem jednego ze znajomków, co oni robią, że ich rośliny wyglądają tak pięknie. Oprócz nawozu z gnojówki wodorostów (!?) morskich stosują magnez, a właściwie siarczan magnezu MgSO4. O tym, że magnez jest niezbędny roślinom do budowy ścian komórkowych, a co za tym idzie do lepszej odporności na patogeny powszechnie wiedziałem. Poza tym siarka i magnez są niezbędne w tworzeniu chlorofilu. Roślina z niedoborem magnezu rośnie słabiej. Kiedyś eksperymentowałem z dolomitem i dendrobium harveyanum, które wręcz wymagało szczypty dolomitu do podłoża z kory.
Znajomi z Filipin stosują siarczan magnezu w postaci czystej, tzw epsom salt, sól gorzką, w ilości łyżka stołowa (table spoon) na 1 galon wody (ok. 3.7 litra) i pryskają swoje rośliny dwa razy w miesiącu, w lecie 3-4 razy, pamiętając aby nie robić tego przy pełnym słońcu.
Myślę, że teraz jest dobry moment, by wdrożyć taki oprysk, ponieważ nasze rośliny już właściwie obudziły się po zimowym śnie.
Gdzie kupić? Ja kupuję w aptece, gdzie opakowanie 10 dkg kosztuje kilka złotych.
Ja używam poniższej odżywki bo ta zawiera Mg... samo Mg jest w soli Epsom ale nie znam dawkowania. Storczyki którym brakuje minerału magnesium mają bardzo karakterystyczne plasmy na liściach.
Nie sadzę, aby magnez był takim panaceum na szybki wzrost roślin, chyba raczej hormony i optymalne warunki uprawy. Natomiast ktoś na fejsbuku napisał aby zastosować sole magnezu wtedy gdy liście czerwienieją od słońca ? W jakim celu ?
Magnesium jest głównym składnikiem w tworzeniu chlorofilu i jego roli w funkcjonowaniu enzymów roślinnych w produkcji węglowodanów, cukrów i tłuszczów.
Z doświadczenia zaobserwowałam że przy małej dawce Mg raz w miesiącu, liście storczyków staną się lepszej jakości... nasycone kolorem i mięsiste.... nie zauważyłam jednak by storczyki rosły szybciej!
Z tego co wyczytałem - TUTAJ wynika, że koleżanka z Dalekiej północy ma rację i doświadczenie, którego szczególnie w chemii mnie brakuje. Pojawił się też w tym wątku termin Hormony. Zagadnienie tajemnicze i ogromnie skomplikowane, o którym klążą legendy. Gdy sobie poczytamy, jeżeli zdołamy przebrnąć do końca ten wykładzik, czym są te "stwory" i jaki mają wpływ na rozwój roślin, to myślę, że twierdzenia - Hormony są lekiem na wszystko będziemy przyjmowali z większą rezerwą.
Dodam, że w kwestii hormonalnej łatwiej uzyskać informacje od lekarzy niż od producentów roślin ozdobnych. Próbuję dalej.
I masz w pełni rację Titusie, gdy popatrzymy na rośliny i ich kwitnienia na Filipinach, Wenezueli czy też w brazylijskim interiorze i porównamy z tym co obserwujemy na naszych parapetach, to widać, że warunki klimatyczne, a nie jakieś cuda hormonalne mają zdecydowany wpływ na roślin zachowanie. Popatruję właśnie na wegetację moich katlejowatych, które tak naprawdę obudziły się ze snu w końcówce marca. I dotyczy to tych, które poszły w spoczynek zasuszając pochewkę jak i tych, które takiego spoczynku nie potrzebują
Efekty 'zawziętości' :)
I tak od lewej: niezawodna Cat.mossiae, widać trzy pąki (w obawie przed zagniwaniem pąków skróciłem pochewkę by umożliwić dostęp powietrza), Cat. gaskceliana i Cat.labiata. Zima tego roku była ostra i mało słoneczna co miało wpływ na parapetową wilgotność (kaloryfery) i w moim przypadku niższą temperaturę ( 20*C, a w porywach 21*) W poprzednich 'rokach' zimy była lżejsze i wegetacja w moim ogródku przyspieszyła. Może w tej loterii - zakwitnie/nie zakwitnie mieści się urok storczykowego hobby.
Ryszardzie, temat hormonów to nie jest żadna tajemnica jeżeli chodzi o stosowanie, szczególnie dotyczy to podłóż do wysiewania nasionek. Po prostu związki te znacznie przyspieszają wzrost, co przy masowej produkcji i wielkim biznesie storczykowym wartym ok. 10 mld $ rocznie (kilka lat temu taką kwotę podawali w necie) jest decydującym czynnikiem, pomijam idealne warunki jakie panują w tych "fabrykach". Natomiast od czasu do czasu słyszę, że jednak są nawozy/preparaty zawierające te przyspieszacze. Potwierdzeniem są zdjęcia np. z 10 pędami kwiatowymi u botanicznych phalaenopsisów co w normalnych warunkach jest na pewno nieosiągalne. Jak to wpływa na zdrowie rośliny to inna bajka.
Krzysztofie, zapewnie nie jest to tajemnicą dla wtajemniczonych , gdy spróbowałem rozgryźć ten problem i trafiłem na wykład, to się poddałem - już nie te oczy. Nie mniej jednak twoja uwaga o "przyspieszaczach" zaprowadziła mnie do Gower Shop, specjalistycznego sklepu z różnistymi środkami wspomagającymi rozwój roślin. (Wykaz produktów można zobaczyć rolując stronę do góry.)
Zakupiłem specyfik pod nazwą Hesi Super Vit -10 mil za 34 zł z groszami . Niby drogo, ale jakie stężenie - dozowanie jedna kropla na 4,5 l.wody. Stymuluje wzrost i kwitnienie, tyle w opisach plusów, że trochę podchodzę do tego z rezerwą, jednak warto zaryzykować i 'poćwiczyć' na jednej . . . . dwóch roślinach. Co z tego wyniknie opowiem za jakiś czas. Może wśród nas znajdą się tacy jak ja ryzykanci.