To moj debiut na forum woec prosze o wyrozumialosc. Mam taki problem poniewaz w mojej kolekcji mialam 4 Wandy kupione przecenione w LM i nawet dobrze im sie u mnie zylo, kwitly, puszczaly korzenie i rosly. Znajomy taty z pracy poprosil o pomoc bo mu Wanda zdycha. Wzielam tego zdechlaka zeby zobaczyc co jest grane i z braku miejsca powiesilam na haczyku z jedna z moich. Zdechlak znajomego byl juz zdechniety na smierc ale co gorsza po jakims czasie moja zasuszyla korzenie i zaczela gubic liscie bardzo szybko bez zadnych widocznych plam czy czegos. Studiujac filmiki zagraniczne na youtube a propos chorob Wand zanim wrzucilam mojego zdechlaka do kominka przecielam jej lodyge i w srodku byly kropki ewentualnie czarny srodek wiec to chyba fuzarioza. Tyle wstepu, a teraz pytanie
Mam 10 g Miedzianu rozpuszczone w 10 l wody bo przesadzalam inne storczyki i chcialam je odkazic. Czy moge go uzyc do jakby profilaktycznego odkarzenia reszty wand? Jesli tak to czy takie stezenie nie jest za duze? Czy uzyc go do spryskania czy moge po prostu namoczyc w nim korzenie? Czy przed namoczeniem w nim korzeni powinnam Wandy napoic w wodzie zeby nie wchlonely za duzo tej wody z miedzianem?
Z gory dziekuje za odpowiedz