Storczyk przyjechał do mnie z Holandii w samochodzie osobowym w największe mrozy. Niestety opadły mu pąki i kilka kwiatów, ale i tak się dobrze trzyma po takiej podróży. Jest u mnie już trzy tygodnie i znacznie różni się od moich pozostałych phalaenopsisów. Ma jasno zielone łodygi kwiatowe, które nie są zbyt długie bo osiągają około 30 cm. Kwiaty od 4,5 do 6 cm, bardzo grube płatki, warżka nie posiada za długich wąsów. Na dodatek kwiatki bardzo ładnie pachną. Jeśli to hybryda, to czy jest chociaż szansa aby zidentyfikować przypuszczalnych rodziców?
Hodowcy są dumni gdy im się uda stworzyć ciekawą hybrydę i w tej sytuacji napewno by "niezapomnieli" etykietki z nazwą hybrydy.
Jak więc brak nazwy, to to jest jedna z dziesiątek tysięcy hybryd dostępnych w marketingu. Niektóre z tych hybryd pochodzą z rodowodów z 20-30 pokoleniami. Tak więc dojście do źródła z którego pochodzi ten Phalaenopsis jest w praktyce niemożliwe. Jak hybryda jest bardzo rozróźniająca się od innych, to można podejżewać któryś ze znanych gatunków w rodowodzie tej rośliny... ale jaki procent tego gatunku wchodzi w ten rodowód, i w którym z pokoleni, i z którek strony rośliny dającej pyłek czy ze strony rośliny zapylowanej, to nie ma tu możliwości.
PS Wiele tych hybryd jest produkowanych ze względu na np piękność kwiatów... ale to z myślą na jednorazówkę. Bo większość tych hybryd nie ma pozytywnych zalet jeśli chodzi o regularne coroczne kwitnienie, odporność na choroby itd, itp... Do tego dochodzi nieumiejętność opiekowania się storczykami i ich umieranie w domach u tych co je kupili.
Tak więc ewentualne poświęcanie wielu godzin, dni, tygodni i dociekanie się rodowodu rośliny która nię będzie ekzystowała po roku czasu i pójdzie w zapomnienie... jest bez sensu.
Etykieta była na pewno, lecz po zakupie został rozpakowany ze wszystkiego bo stał w mieszkaniu za granicą jeszcze trzy tygodnie zanim go dostałam. Kiedy dowiedziałam się, że to będzie dla mnie to opowiedziałam w skrócie jak się nim zająć, a o odzyskaniu nazwy nie było już możliwości, bo ten ktoś nie miał pojęcia że takie informacje mogą być ważne. Mam nadzieję, że zakwitnie jeszcze nie raz w moich rękach. Po przekwitnięciu muszę go najpierw przesadzić, bo rośnie w bardzo zbitym podłożu, prawie jak w zwykłej ziemi.
Szkoda rzeczywiście że etykietka zginęła... ale jak była to jest możliwość dotarcia co to jest... po prostu dowiedzieć się nazwy sprzedawcy i dalej hodowcy... i wtedy skontaktować się z hodowcą!
Jedyne co mi na myśl przychodzi to fakt występowania Doritis w rodowodzie... to ze względu na te harlekinowe niebieskawe plamy.
Jak mu zaofiarujesz dobrą opiekę to ci będzie rosnął i kwitł. By zapewnić kwitnienie potrzebuje Phalaenopsis 2-3 tygodni zimnych nocy... 12-15 stopni... w drugiej połowie września. Nawet najkapryśniejsze zmusiłam do kwitnienia tą metodą!
Ma piękne kwiaty to warto poświęcić mu trochę troski... bo jak napisałam to większość marketowych storczyków... nie tylko Phalaenopsis... nie egzystuje po roku czy dwóch. Jedyną szansą by go zdobyć przez tych co podziwiają twój, jest oczekiwanie na keiki.
Jednego trzymałam w chłodniejszym i ciemniejszym miejscu, ale stał tam także i w dzień, nic nie wypuszcza jak dotąd, ale intensywnie rośnie w liście. Nie wiem nawet jakiego jest koloru, bo kupiłam go na przecenie z obciętym pędem kwiatowym. Teraz sobie chyba trochę poczekam. Słyszałam, że najczęściej nowy pęd pojawia się po opadnięciu któregoś z najstarszych liści... a u mojego te właśnie nie mają zamiaru jeszcze się starzeć.
Jak napisałam to by zakwitnąć, potrzebuje Phalaenopsis zimnych nocy przez 2-3 tygodnie tylko pod koniec września. W ciągu dni tego wrześniowego okresu i w ciągu całej doby pozostałych miesięcy, hodować ciepło jak normalnie.
Zainicjowanie tych "zimnych" nocy we wrześniu czy ewent. na początku páździernika jest sygnałem dla Phalaenopsis o zmianie pory roku i prowokuje to stworzenia pędów kwiatowych. To co słyszałaś nie jest mi znane i podejżewam że to jakaś osobista teoria.
O widzisz, a ja mu na siłę próbowałam wmówić zimę.
Nie uważasz, że na forum jest jakoś tak cicho? W sumie jest mnóstwo wątków i dziesiątki omawianych tematów, które się powielają i pewnie zostało juz wszystko powiedziane... ale tak naprawdę jest tylko kilka osób które litują się nad takimi jak ja i służą pomocą.
Jak ty? To co piszesz świadczy że wiesz dość dużo o storczykach i o tym że masz zainteresowanie.
I tak... masz rację... tu trochę cicho. Ja się zajestrowałam na tym forum by poprawić mój język polski i dyskutować storczyki po polsku. Staram się dużo pisać, ale często się zdaża że nie będzie odpowiedzi...
I nie... dużo jest jeszcze nie omówione... porównuję z dostępnymi publikacjami i innymi forum. Parę miesięcy temu zaofiarowałam się przetłumaczeniem kilku publikacji. Jeden z bardziej znanych w Polsce storczykarzy odpowiedział że jemu to nic nie da. Jemu... może tak! Ale innym? Nikt jednak nie zaprzeczył... tak więc nie tłumaczę... jak to nikogo nie interesuje to cóż... to nie moja strata.
Niektórzy niestety nie doceniają trudu włożonego przez innych. Moje zainteresowanie storczykami tak nagle mnie dopadło, że sama sobie się dziwię i nie wiem jak mogłam wcześniej nie zauważać ich uroku i przechodzić obok nich obojętnie. Przeczytałam z tego forum wszystkie wątki (bez wyjątku) z działu "gadu-gadu" i zaczynam czytać o konkretnych gatunkach. Mój mąż mówi mi że zgłupiałam już, gdy podczas oglądania jakiegoś serialu zauważam storczyka gdzieś w oddali
Ha, ha, ha... to mi znane, bo ja też zgłupiałam kilka lat temu... i do tej pory "głupota" trwa Ale z drugiej strony dużo się przez te lata nauczyłam i życie ze storczykami stało się bardzo interesujące. Udało mi się mojejo Ukochanego na tyle "wychować" że mi pomaga instalując oświetlenia, wiatraczki i inne tekniczne rozwiązania ... on czuje się nawet dumny że umie rozwiązywać trudności na które ja natrafiłam!