Dyskusje - gatunki botaniczne i hybrydy określone - rozmowy

Strona główna forum | Biblioteka | Szukaj | Problemy techniczne | Zarejestruj się | Zaloguj się | Strona główna Strona główna Storczyki.pl
Storczykowe "Gadu-Gadu" | Prezentujemy kwitnienia | Gatunki botaniczne
Cattleya i pokrewne | Cataseta i pokrewne | Dendrobium - gatunki i hybrydy | Powiększamy kolekcje

Przejdź do zawartości

Powrót do listy wiadomości

Tytuł: Zakupy, importy

Umieść nową wiadomość
Pokaż pierwszy nieprzeczytany post

Tytuł: Zakupy, importy

Nieprzeczytany post Autor: Jan Ciepłucha Data » 22-01-2011, 23:23

Wiadomość Pani Bożenki przenoszę do nowego wątku, rozpoczynając nowy temat., bo myślę, ze wart trochę uwagi.

Bożena pisze:Darboch - jak już tak sobie piszemy nie na temat,
to nigdy żadnego storczyka nie kupiłam na allegro, moje internetowe zakupy ograniczyły się
do dwóch "pewnych i wychwalanych" źródeł, mianowicie u Manuela i J. Dziedzica. Może miałam pecha...
Oto jeden z"namacalnych" przykładów ( a jest tego więcej)- roślina od Manuela
- miało to być paphiopedilum delenati... ( fotka do wglądu w dużym powiększeniu, dla pewności :lol: )

Dlatego nikt mnie nie przekona.... obecnie kupuję tylko i wyłącznie na wystawach rośliny kwitnące, bo
wtedy w 100% wiem co mam :D
Jak znam życie Ty też kiedyś dojdziesz do podobnych wniosków :lol: :lol:


I ja kupuję od kilku lat wyłącznie "na żywo". Unikam wtedy rozczarowań. Choć mam w kolekcji parę storczyków z Ekwadoru sprowadzonych przez Dziedzica. Część padła, ale gdzieś 50% rośnie całkiem, całkiem i kwitnie, choć jeszcze nie wszystkie. Mogę tu wymienić choćby Myrmecophille i Schomburgkie. To gatunki nieosiągalne w Europie i jedyną drogą na zaspokojenie chciejstwa jest zamówienie u importera, w zasadzie wyłącznie u Dziedzica. Można jeszcze importować indywidualnie lub, co bardziej opłacalne, zbiorowo. Takich importów zbiorowych w kraju było sporo.
Niestety niektórzy nie potrafią się powstrzymać ( też znam to uczucie) kupują bez rozeznania no i potem rozczarowania :o :cry:
Pozdrawiam
Jan Ciepłucha

Nasze kolekcje, Borówka Amerykańska, Gospodarstwo Szkółkarskie
Fotografia użytkownika
Jan Ciepłucha
Administrator
 
Posty: 918
Z nami od: 01-07-2006, 06:00
Lokalizacja: Konstantynów Łódzki
  • Strona WWW
Na górę       Na dół

Tytuł: Re: Zakupy, importy

Nieprzeczytany post Autor: darboch Data » 31-01-2011, 11:58

A na Myrmecophile masz mrówki ? Podobno lubią się nawzajem ;)
darboch
 
Posty: 66
Z nami od: 16-01-2011, 14:39
Lokalizacja: Śląsk
Na górę       Na dół

Tytuł: Re: Zakupy, importy

Nieprzeczytany post Autor: Jan Ciepłucha Data » 31-01-2011, 23:48

Teraz zima więc jakoś nie widać. Ale latem są i ich nie przepędzam. Łażą wszędzie, oczywiście w oranżerii. Spijają rosę miodową, nektar i robią drobne porządki. :) Nie zauważam aby były szczególnie zainteresowane Myrmecophillami. Do chałupy nie wpuszczam, bo jak łażą po ciele, to smyrają, a mam łaskotki :mrgreen: :lol: .
Pozdrawiam
Jan Ciepłucha

Nasze kolekcje, Borówka Amerykańska, Gospodarstwo Szkółkarskie
Fotografia użytkownika
Jan Ciepłucha
Administrator
 
Posty: 918
Z nami od: 01-07-2006, 06:00
Lokalizacja: Konstantynów Łódzki
  • Strona WWW
Na górę       Na dół

Tytuł: Re: Zakupy, importy

Nieprzeczytany post Autor: Renia T Data » 01-02-2011, 18:57

Panie Janie...już mnie wszędzie ła :lol: skocze... :lol:

Kiedyś przywlokłam z innymi roślinami i miałam okazję obserwować -w ramach eksperymentu- jak profesjonalnie zajęły się zieloną mszycą,co to zagnieździłą się latem na storczykach (z dworu przywędrowała)...

Dwa dni i po mszycy.
Mimo sympatii mróweczki potrzebowały więcej czasu żeby zniknąć :oops: :lol:
Pozdrawiam, Renia
Fotografia użytkownika
Renia T
Kreator
 
Posty: 908
Z nami od: 13-01-2011, 14:53
Lokalizacja: Opolskie
Na górę       Na dół

Tytuł: Re: Zakupy, importy

Nieprzeczytany post Autor: Bożena Data » 15-02-2011, 09:55

Uznałam, że ten wątek będzie bardziej odpowiedni do opisywania "przygód" związanych z zakupem roślin.
Jak już wcześniej wspomniałam, wyleczyłam się z zakupów internetowych i obecnie jeśli coś kupuję to tylko "osobiście".
Niestety i taka metoda bywa zawodna. Tu więc będzie odpowiedź na stwierdzenie Roberta, czy to niesolidność i naciągactwo
sprzedawcy czy niezamierzona pomyłka.

Moja opowiastka dotyczy ubiegłorocznej wiosennej wystawy w Dreźnie i m.i.stoiska firmy Roelke. Mianowicie, wypatrzyłam wśród
przezentowanych na wystawie storczyków dendrobium identyczne jak Stardust tylko w kolorze jasno-amarantowym (miałam jego fotkę,
ale przy ostatnich porządkach, chyba przypadkiem skasowałam :( ) Jakaż była moja radość, gdy zobaczyłam je w sprzedaży na
wspomnianym stoisku. Nie namyślając się zbytnio oznajmiłam, że chcę kupić roślinę, której cześć kwiatów już była w pełni rozwinięta. Na to sprzedawca,
pokazał, wydawałoby się, dokładnie taki sam egzemplarz i wyjaśnił, że warto wziąć to co pokazuje, gdyż wszystkie pąki na tej roślinie
są jeszcze nierozwinięte ( a jest ich dużo więcej niż na tej, pokazanej przeze mnie) więc będą po powrocie do domu, dłużej cieszyć, gdy rozkwitną.
Nawet mnie to uradowało....pomyślałam, jaki ten Pan życzliwy...
I tak "dorobiłam" się rośliny, o której wiem tylko tyle, że to dendrobium, bowiem "życzliwy" sprzedawca postarał się nawet o to, żeby usunąć
fiszkę z właściwą nazwą.
Po rozkwitnięciu bowiem, okazało się, że mam zupełnie coś innego. Fakt roślina jest wdzięczna, przyjemnie pachnie, była obsypana
dosyć trwałymi kwiatami. Właśnie szykuje się do kwitnienia, więc może będzie z niej pociecha, ale nie zmienia to faktu, że z premedytacją zostałam
wprowadzona w błąd i sprzedawca robił wszystko aby upchnąć niechodliwy towar (którego miał ze dwie palety).

de1 700.jpg
Tak wygląda "zamiennik" ;-))) Stardust


stardu2 700.jpg
Dla porównania - moje Dendrobium Strardust w kolorze żółtym. Fajnie byłoby mieć i różowe, no ale cóż...


Kolejny przykład z tejże wystawy. Inne stoisko (niestety nie zapamiętałam czyje), na którym wystawiona była promenea.
W jednej "pokazowej" nie do kupienia doniczce, była promenea w kolorze żółtym, z płatkami nakrapianymi czerwonymi cętkami.
Za żadne skarby sprzedawca nie chciał sprzedać tej jedynej z otwartymi kwiatami. Pokazywał natomiast ogromną ilość doniczek na palecie,
tłumacząc, że jest to dokładnie to samo. Fakt rośliny były dorodne, z dużą ilością psb i nierozwiniętych pąków, a że cena była przystępna,
więc z koleżanką Joasią czując, że sprzedawca nie do końca jest uczciwy, zdecydowałyśmy się "zaryzykować" (mając nadzieję,
że to będzie promenea xantina)
Zgodnie z przewidywaniem, kwiaty po rozwinięciu były bez uroczych "ciapek"...(płatki kwiatów są czysto zółte)

promenea1 500.jpg
promenea
promenea1 500.jpg (76.77 KiB) Przeglądane 2506 razy


Zawsze bardzo podobało mi się Epidendrum pseudepidendrum, gdyż podobnie jak Psychopsis, kwitnie wielokrotnie na starych pędach.
Było w Dreźnie więc kupiłam. Cała roślinka to trzy cienkie pędziki ale na
jednym z nich kwiat na końcówce kwitnienia, jednak w kolorze, który mi odpowiadał. W domu, gdy zaczął, mimo podlewania podsychać,
okazało się, że to trzy badylki wetkniete w podłoże, bez żadnego korzenia :shock:
Jedyne, co mi z niego pozostało, to mizerne zdjęcie :cry: :cry:

pseude 500.jpg
Roślinę mam do dzisiaj, wegetuje tak bez liści, ani w lewo, ani w prawo.
Ciągle mam nadzieję, że "ruszy" bo badylki wciąż, o dziwo, wyglądają na żywe!
pseude 500.jpg (108.18 KiB) Przeglądane 2506 razy


Podsumowując: moja wyprawa do Drezna miała trochę minusów jeśli chodzi o zakupy. Jednak część z zakupionych roślin zaadaptowała się
i cieszy oczy. Poza tym co obejrzałam, to moje. Piszę to ku przestrodze... Naprawdę trzeba patrzeć sprzedawcom na ręce!!
To smutne, ale uważam, że to jednak nieuczciwość sprzedawców, zwyczajna pogoń za zyskiem. Zakupy internetowe, które też
obfitują w tego rodzaju wpadki tylko to potwierdzają - pieniądz i zysk ponad wszystko...

Mam nadzieję, że ta moja przydługa opowieść zachęci miłych forumowiczów do podzielenia się własnymi
"doświadczeniami" w temacie zakupów ;)
Pozdrawiam serdecznie
Bożena Kostkiewicz
Bożena
 
Posty: 84
Z nami od: 09-02-2010, 18:03
Lokalizacja: Zabrze
Na górę       Na dół

Tytuł: Re: Zakupy, importy

Nieprzeczytany post Autor: Elazet Data » 21-02-2011, 22:07

Gdybym natknęła się na Allegro na jakąś Drakulkę albo odjazdową"masdę",z pewnością bym się nie zawahała.Na wystawy ostatnio nie jeżdżę i nie miałam podobnego do Bożenki problemu.A gdy jeździłam, kupowałam przeważnie u "naszego Manuela".
Allegro?Tak,kupiłam Dendrobium i nie takie jak chciałam.No i niezbyt zdrowe bulwy playonków.Z pięciu została 1.
Kupione w Niemczech Miltoniopsisy szybko skończyły życie,powód-zimny deszcz w nocy.Został Phalaenopsis-już baaardzo duży,2 Zygopetala,ale mixy,a z nich konkretnie ze starych bdw udaje mi się wyhodować nowe rośliny z myślą o prezencie lub sprzedaży.Jest jeszcze D.nobile. Mam je prawie 8 lat.
Inny problem polegał na tym,że każdy przysłany mi storczyk przez pana Jerzego miał coś złamanego.Tak,że Vanda teres zamknęła oczy,dendrobium u mnie źle rosło,więc oddałam.Została mi Vanda i Blc.,która wyszła na swoje,ale pąka zżarły ślimiory.
Z Ekwadoru zamówiłam dwie Dracule i Masdevalię coccinneę,która była chora i dwa liście jej odpadły i zbrązowiały już w paczce,a potem odpadły jeszcze dwa,które były żółte.Cattleya maxima była bez korzeni,ale już jej urosły.świetnie sobie poradziła,doskonała współpraca.Teraz czekam na kwitnienie.Jedynie Draculki były zdrowe,aczkolwiek jedna miała słabsze korzenie.Co zobaczyłam w tych "straszydełkach"? To,co w Masdevaliach,które u mnie dobrze rosną.Szkoda tylko,że tak mało o nich wiadomości podają.
Jednak zamierzam nadal zamawiać zwłaszcza z Ekwadoru.Otrzymałam tu wszystkie rośliny ,które zamawiałam,a z Tajlandii nie było tak oczekiwanej przeze mnie Cattleyi.
Przypadkiem kupiłam kilka przekwitniętych Cattleyi ,co chyba raz jedyny zdarzyło się w naszym mieście.I jak tu nie kupić?
Zakwita mi następna,tym razem dwuliścienna.To same hybrydki i nie znam nazw.
Ostatnio "nasza Bożenka " przysłała mi kilka niespodzianek i chcąc nie chcąc powiększyłam grono catlejastych.One są piękne,ale czy ja chcę Cattleye?Dech zaparło mi ,gdy zobaczyłam w paczce Pragmipedium.To zawsze chciałam mieć.
Chwalę sobie Paphiopedilla,które dostałam z Warszawy,bo nie chciały rosnąć.U mnie mają się lepiej i już 2 kwitły,jednak to hybrydy.
Czasem kupuję u nas w kwiaciarniach,gdy przyuważę coś ciekawego.Wzbogaciłam się o nowe Zygopetala,też hybrydy.
Masdevalie trafiły do mnie jako zamiana i obie były malutkie.Miały po kilka listków.Szybko się porozrastały i podejrzewam,że odpowiada im klimat Roztocza.Ale jak cudnie kwitną.Może nie zawsze mają tyle kwiatów,ale kwitną częściej.Te storczyki uwielbiają ślimaki.Latem przeżywam koszmary.Gryzą ,liście i korzenie, kwiatki.
Tak więc nie zawsze storczyki się kupuje.Wiele zamieniłam ze swoją koleżanką.Z internetowymi przyjaciółmi też się zamieniamy.
Załączniki
Kwiat Masdevalii Tala Sca.jpg
Kwiat Masdevalii Tala Sca.jpg (31.64 KiB) Przeglądane 2391 razy
kwitnąca Tala Sca.jpg
Tala Sca w ostatnim jesiennym kwitnieniu
Masdevalia aquarius.jpg
Masdevalia aquarius-jak para w tańcu
Masdevalia aquarius.jpg
M.aquarius w słońcu.
Pozdrawiam
Elżbieta Ziąbkowska
Fotografia użytkownika
Elazet
 
Posty: 524
Z nami od: 04-02-2011, 17:44
Lokalizacja: Pasieki/Tomaszów Lub.
Na górę       Na dół

Poprzedni wątek     |     Następny wątek
Umieść nową wiadomość
Dodaj komentarz do wiadomości

Powrót do Dyskusje



  • ‹ Powrót do poprzedniej strony
  • Zespół administracyjny •
  • Zmień rozmiar tekstu
  • Drukuj
Hosting Telvinet, Wdrożenie DLACIEBIE.NET