Witam. Reanimuje kilka storczyków Phin. Kwiaty straciły prawie cały swój system korzeniowy. Jaki że moje storczyki nigdy tego problemu nie miały podjęłam się pomoc i teraz sama potrzebuje pomocy. Posadziłam je w doniczkach z keramzytem i stałe dolewam wody w podstawkę. Zauwazylam ze pojawiła się w środku przy łodygach z korzeniami pleśń. Nie wiem co robić? Czy może ktoś pomoc? Co mam zrobić i jak często mam dolewać wody do podstawki? Proszę o pomoc bo mi szkoda tych kwiatów.
Storczyki Phin? Nie znam takich... i nie rozumiem skąd ceramzyt przy braku korzeni... skąd masz te rady... z Facebooku?
Przyślij zdjęcie bo trudno z opisu powiedzieć w jakim stanie jest ta roślina Phin... tylko z opisu że jest bez korzeni i z pleśnią nie dawałabym dużo nadzieji.
Hejka dołączam się do prośby ! Mam adoptowanego przesuszonego Storka podlałam obcięłam martwe korzenie zabezpieczyłam przesadziłam do podłoża które sama przygotowałam.Tak teraz wygląda.Martwi mnie to ze korzenie są już srebrne i boję się ze uschnie bo po przesadzeniu trzeba odczekać. Co robić ????
Jak przygotowywałam podłożę i otworzyłam paczkę z kokosem wydawał mi się wilgotny ale nie mokry dodałam keramzyt i korę wyszło spoko. Tylko ciekawa jestem bo Storek już na drugi dzień po przesadzeniu miał srebrne korzonki i teraz się zastanawiam czy on wytrzyma tyle czasu bez podlewania??? Piszcie proszę ...
Nie sugeruj się że srebrne... dopóki podłoże wilgotne, to wszystko jest OK. Pamiętaj też że gdy korzenie przy ściance doniczki są srebrne i podłoże wygląda na suche... to w środku doniczki jest w dalszym ciągu dużo wilgoci. Im większa doniczka tym wilgotniej w środku. Wielu zapomina o tym i rezultat będzie że podlewa się za często i korzenie wewnątrz doniczki gniją!
Jak nie jesteś pewna ile wilgoci jest w doniczce to rób tak: weź drewniany zwykły ołówek i wbij w doniczkę na 10-15 minut. Wyjmij go potem i jak jest wilgotny to poczekaj z podlewaniem 1-3 dni... a jak jest prawie suchy to podlewaj od razu.
Oooo Bardzo dziękuję za rady Myślę ze wszystko będzie okej wczoraj wieczorem podłożyłam podstawkę z mokrym keramzytem i zobaczcie Tylko się teraz martwię czy te ucięte 3 korzonki nie ucierpią ????
O nie... storczyki lubią wilgoć... bądź jednak bardziej dyscyplinowana jeśli chodzi o podlewanie. Sprawdzaj ołówkiem, albo patyczkiem od lodu-lizaka... po kilku takich testach, nauczysz się jak podlewać storczyka u ciebie... bo to zależne od tych warunków których ty masz.
Slicznie dziekuje za rade.Zastosuje ta metode. Moim zdaniem to super patent Zainstaluje patyczek i podleje wtedy jak bedzie suchy.Teraz niech odpoczywa bidulek.Sorka za pisownie ale nie mam polskiego slownika w telefonie.
Własnie zaobserwowałam ogromną poprawę bidaka Poprawiła się jedność liści i korzenie też wyglądają zdrowiej! Jestem mega szczęśliwa Może nie ma spektakularnej poprawy ale dla mnie to już wielki postęp bo nie wierzyłam że dam radę go uratować a to wszystko dzięki forum i Tobie Dorra !!!Ślicznie dziękuję!!! Mam nadzieje że przyjdzie taki moment że roślina odzyska na 100% siły i zakwitnie.Pozdrawiam
Dziękuję za miłe słowa... ale cała zasługa to twoja bo posłuchałaś.... i najważniejsze to że szukałaś pomocy na czas! Bardzo często pokazywane są tu storczyki gdzie już wszystkie nadzieje wygasły i rady moje czy innych nic już nie pomogą.
Cieszę się z tobą... bo jędrość liści świadczy że jesteś na dobrej drodze!
A ja mam cichą nadzieję, że jak ci się całkowicie uda odratować tego Phalaenopsis... że się na tyle zapalisz że spróbujesz inny gatunek... i potem jeszcze inny... i w ten sposób powiększysz grono nasze...
Dokładnie Dorra! Postanowiłam że jak uda mi się doprowadzić do takiej poprawy ze ten Jegomość zakwitnie to w nagrodę pójdę do kwiaciarni i kupię mu przyjaciela. Tym czasem trzeba się uzbroić w cierpliwość i oczekiwać kolejnych postępów którymi z pewnością się pochwalę Jeszce raz serdeczne dziękuję ślę w Twoją stronę Dorra
Krótka porada... jak roślina będzie wystarczająco silna w sierpniu, to by ją "zmusić" do produkcji pędu kwiatowego, zmniejsz nocną temperaturę... tzn jak w dzień było 25 stopni C to ma być w nocy tylko 15. Jednak nigdy poniżej niż 13 stopni. Te zimne noce rozpocznij wczesną jesienią przez 2-3 tygodnie.
Dorra Mam nadzieje że wyzdrowieje na tyle do jesieni i spróbuję tych chłodnych nocy Jeśli zakwitnie to Będziesz matką chrzestną mojego storka !!! Tylko Ty jedyna mi tu pomogłaś - na forum wiedza jest ogromna ....przewertowałam - ale i tak potrzebowałam dobrego słowa motywacji i spojrzenia konkretnego na mojego podopiecznego a to otrzymałam od Ciebie dziękuje!!!Jesteś ANIOŁEM na tym forum :*
Oj... nie przesadzaj moja miła... aż się rumienię, bo nic specjalnego nie zrobiłam. Mam tylko więcej czasu niż inni bo ja nie pracuję zawodowo ze względów zdrowotnych. Tak więc mam możliwość częściej na wizyty na tym forum
Pisałam że będę się chwalić Oto jest....jest nowy listek Taki maciupki ledwo go dziś dojrzałam Cieszę się ogromnie bo to dowód na to że mój podopieczny ma się coraz lepiej Tylko pytanko mam co to za czarna grudka na dolnej części stożka ??? Odkryłam to jak storek zrzucił liść dolny.W zasadzie są dwa jeden jest mniejszy po drugiej stronie to są nowe korzonki ???
Wygląda na nowe korzonki... każdy liść u Phalaenopsis ma własny korzeń/korzenie. Czyli jak nowy liść wyrasta to i korzeń/enie z nim. I jak najstarsze liście zżółkną i odpadną to i korzenie które "należały" do tego liścia poumierają.
Na zdjęciu wygląda twój Phalaenopsis i zdrowo i ładnie
Dziękuję Każdego dnia robię obchód jak w szpitalu ale od kilku dni widzę że Biedak nabiera sił . Modelem nie będzie bo przesuszenie swoje zrobiło ale staram się jak mogę by teraz nic nie sknocić moją nadgorliwością która objawia się na całe szczęście tylko obserwacją Korciły mnie jakieś wymysły z internetu ale stwierdziłam że niech zadziała natura bo przecież ona też roślin nie rozpieszcza więc teraz nie myślę o żadnych nawozach i specyfikach bo uważam że to co mu było potrzebne do życia to deszczówka która zdziałała cuda! Tylko co będzie..... bo upały i mi się kończy ....nie wiem jak to będzie z wodą przegotowaną .... czy destylowaną a filtra nie mam ....Czasem czytam na różnych forach że ludzie piszą do innych - to tylko jakaś tam hybryda po co ty reanimujesz ??? Żal mi było że tak się marnował na parapecie na klatce schodowej mojej mamy i go przygarnęłam za zgodą oczywiście a teraz jestem ciekawa co z niego wyrośnie a jak kiedyś zakwitnie to na pewno nie będzie sam
Ostatnio edytowano 20-06-2018, 01:32 przez Kamia, łącznie edytowano 1 raz
I tak i nie. Normalne w znaczeniu że to tensidy z kory i inne sole w podlewanej wodzie "zatruwają" korzenie.
Pomyślałam... jak używasz wody destylowanej to musisz co 6 tyg dać trochę nawozu. Teraz po przesadzeniu to dostaje nawóz od tej świeżej kory... ale z czasem ta kora stanie się jałowa.
Dorra Chyba się uzależniłam Mój podopieczny ma się coraz lepiej jak widać Obiecałam że jak zakwitnie kupię nowego ale nie zdążyłam bo od męża dostałam to cudo Byłoby wszystko super gdybym znowu nie dorwała 2 zdechlaków które ktoś zostawił przed śmietnikiem .2 miniaturki jedna z nich wyglądała całkiem dobrze jak ją przesadzałam niestety nie mogę powiedzieć tego samego o tej drugiej Mam mech który przygotowywałam w razie czego i stał tak z 4 tygodnie w plastikowym pudełku by go przesuszyć. Pytanie czy mogę go zastosować do reanimacji a jeśli tak to jak to prawidłowo zrobić ? Dziękuję ślicznie za rady
dora1.jpg (10.72 KiB) Przeglądane 12870 razy
Ostatnio edytowano 01-07-2018, 18:03 przez Kamia, łącznie edytowano 1 raz
Ten mech to nieprawidłowy gatunek. Pogooglój za Sphagnum palustri to zobaczysz jak to wygląda. Można używać żywe sphagnum... nie trzeba wysuszać.r
Ja owijam delikatnie te części rośliny na których chcę mieć nowe korzenie i wkładam do minimalnej doniczki, którą dalej wypełniam lekko ze sphagnum by to się wszystko trzymało na miejscu. Nie wolno upychać... ma być dużo powietrza w tej "paczuszce" sphagnum.
Chodzi też o to by nie było za mokro, bo sphagnum utrzymuje wodę. Jak sphagnum suche w dotyku na powierzchni, zanurzam 1/3 wysokość doniczki przez 5 sekund w wodzie, pozostawiając powierzchnię suchą. Sphagnum jak gąbka, więc po chwili całość będzie wilgotna. Gdybym moczyła całą doniczkę byłoby za mokro!
Mam kilka wyprzedażowych storczyków, którym próbuję dać szansę. Głównie Brassie, Cambria, Miltonia, Zygopetalum i Baptistonia echinata ze zdjęcia poniżej. W zasadzie wszystkie prezentują podobny stan - resztki starych korzeni na starych bulwach i nowe psb na których pojawiają się zalążki nowych korzeni, a na innych nie.
Zgniłe i uschnięte korzenie pousuwałem. Storczyki umieściłem w doniczkach z korą sosnową z dodatkiem liści dębu. Doniczki umieściłem na zewnątrz, na skraju świerka, wystawione na wschód.
Wymyśliłem sobie, że warunki zewnętrzne będą bardziej stymulować rośliny do wzrostu. Z drugiej strony, może takie uszkodzone rośliny będą miały większą szansę na parapecie, nie narażone na zmienne warunki? Sam już nie wiem. Temperatury u mnie takie: http://r0bby.cba.pl/t/
Już przetestowałem, że warunki zewnętrzne nie służą Miltonii. A szkoda, bo na zachodnim parapecie pięknie się rozrastała. Natomiast pierwszy deszcz prawie ją wykończył - liście, bulwy, korzonki - wszystko brązowe. Po prostu masakra po jednej deszczowej nocy. Również Zygopetalum nasza aura zdaje się nie sprzyjać. Wróciły więc na wschodni parapet. Natomiast reszta roślin nie choruje, ale jakoś do wzrostu też się nie rwie.
Radzicie dalej trzymać na zewnątrz i cierpliwie czekać czy ewakuować na parapet?
Gdyby to były zdrowe rośliny to by im prawdopodobnie sprzyjały te warunki. Ale gdy brak korzeni, to wsadzenie w korę i w doniczkę z terrakoty i do tego na zewnątrz gdzie powietrze cyrkuluje... rezultuje to w zbyt szybkim wysuszaniem i żadną możliwością do stymulacji i stworzenia nowych korzeni.
Ja mam moje najmniejsze keiki... takie małe jak z butelek z agar... tylko w takie dni na dworze jak jest dobra pogoda. I wszytkie te maluchy trzymam w sphagnum i w plastikowych pojemnikach z dziurkami. Kiedy były upały to moczyłam 5 sek dno doniczek codziennie! Gdyby nie były w sphagnum to by dzisiaj suche wiórki z nich były.
Musisz sobie zdać sprawę że podłoże w doniczkach z terrakoty wysycha dużo szybciej niż w plastikowych. To służy dobrze zdrowym i dorosłym Cattleya... chorym i młodym roślinom potrzeba jednak więcej wilgoci.
Do Kamii - z mchem wprowadzisz dużo patogenów, a storczyki są osłabione i szybk zginą. Nawet sphagnum jest ryzykowne bo zbyt długo trzyma wilgoć. Do Robbiego nasz klimat jest zbyt skrajny i do tego storczyki są osłabione. Na dworze podłapią najrozmaitsze szkodniki. Poczytajcie trochę o warunkach uprawy. Marta
@Dorra - dzięki za radę. Dojrzewałem do decyzji o zabraniu roślin z ogrodu. Zostawię tylko te w lepszym stanie.
Tak przy okazji - to jest normalne, że te stare, podsuszone (ale w pełni ulistnione) psb już nie wypuszczają nowych korzeni, a korzenie mogą się pojawić tylko na nowych psb?
Tak to normalne. Czasem jednak te stare psb mają "śpiące" oczko wzrostowe i mogą zacząć nowy wzrost... w szczególności jak wiosną zrobi się V-cięcie na rhizomie w sekcjach o 3-4 psb...
Robert... wiem że opinje są podzielone co to wystawiania storczyków na zewnątrz w ciągu lata. Ja mam swoje latem zawsze na werandzie. Te które są w domu to tylko Phalaenopsis, Chysis, te które kwitną i keiki.
Pozostałe są na werandzie... ale one nie stoją na ziemi... mam ławy na których stoją doniczki. Do tego cała konstrukcja jest przykryta specjalną mesh-siateczką by zabezpieczyć przed szkodnikami! Na noc przykrywam dodatkowo isolującym "obrusem".
Tak więc nie trzymaj twoich stojąco bezpośrednio na ziemi.... bo co najmniej ślimaków dostaniesz... a one lubią sobie pochrupać storczykowe korzenie.
Sphagnum nie jest takie proste do zdobycia - musiałabym zamówić z internetu. Teraz nie wiem co do tego czasu z nim zrobić ? Wczoraj oczyściłam zasypałam węglem i odstawiłam do przeschnięcia bo ten ewidentnie był przelany
Nie mam lepszej niż ten świerk miejscówki dla storczyków. Poza tym ślimak wszędzie wejdzie. Jakiś czas temu zauważyłem, że ślimaki lubią się melinować w doniczkach. Nie przyszło mi jednak do głowy, że mogą również żerować na korzeniach. Łatwo się ich pozbyć zanurzając doniczki w wodzie. Wyłażą wtedy do góry i można je wyłapać. Dodatkowo rozsypałem wokół granulat Brossa - z działkowego doświadczenia wiem, że do najbardziej skuteczne.
Zostawiłem na zewnątrz Cymbidium, Oncydium, Dendrobium i jakieś NN "Orchidea 1 Pęd". Rosną to dam im spokój. Rano wilgotność u mnie dochodzi do 100% tylko temperatury zrobiły się listopadowe. Chyba że to już jesień idzie, bo w tym roku wszystko jest szybciej
To są takie mikroskopijne ślimaki... i one chowają się w doniczce... nie łatwo ich widać i moczenie w wodzie nie wiele pomoże. Ewentualnie można moczyć w kawie, wtedy umierają. Ale kawa stresuje storczyki więc można tylko raz. Więc nie pomoże bo jajka przeżyją.
Ostrzegłam cię... nie rozumiem dlaczego to niemożliwe zbudować jakieś podwyższenie po świerkiem? Albo po prostu zawiesić doniczki na samym świerku?
Gdybym pod świerk wstawił jakiś stół/podwyższenie, byłoby tam za mało światła. Musiałbym wyciąć kolejne gałęzie i ze świerku zostałaby czuprynka
U mnie takie mikroskopijne ślimaki, składające mikroskopijniejsze jajka nie występują. Są tylko winniczki i te wstrętne - ślimaki luzytańskie. Małe są tylko na wiosnę, gdy się wykluwają. I faktycznie wtedy robią na działce największe szkody i są najtrudniejsze do wytępienia. Ale na szczęście lubią chrupki Brossa, co skutecznie załatwia sprawę. A z zanurzonych w wodzie doniczek wyłażą na powierzchnie bo inaczej się utopią. Mam to wielokrotnie przetestowane.
Ja już kilka razy miałam przygody z tymi mikroskopijnymi ślimakami. Nie wiem czy one przywędrują ze Sphagbum, czy z kupowanej kory... bo jajka wykluwają się od 7 dni do 100 dni i czasem dopieropo 4-5 miesiącach zaczynają aktywnie szkodzić. I jedyny sposób by je dojrzeć to położenie na noc surowego ziemniaka na powierzchnię doniczki i sprawdzenie rano czy przynęta podziałała. Problem że oprócz uszkodzeń liści nocami, podskubują one w ciągu dnia czubki młodych korzeni tak że one już nie wzrastają... nie mówiąc o zarażaniu patogenami.
Nie podważyłeś idei powieszenia doniczek na gałęziach świerka?
Raz wystawiłam storczyki na zewnątrz i wróciły z wszystkimi mozliwymi szkodnikami. Ledwo sobie potem radę dałam. Poza tym nasz klimat jest zbyt gwałtowny i skrajny. Na dodatek w Kłodzku mogą się pojawić nad ranem zbyt niskie temperatury. Storczyki przy stale uchylonym oknie też zażywają nocnego obniżenia temperatury i podwyższonej wilgotności. W sphagnum bywają jajeczka ślimaków. One przeżywają nawet zalanie wrzątkiem. To są malutkie ślimaki o kształcie amonitów. Są bardzo szkodliwe dla storczyków. Odechciało mi się wystawiania storczyków na zewnątrz a sphagnum ładnie wygląda na półce. Marta
Tyle zdań ilu autorów odnośnie wystawiania na zewnątrz. Myślę, że jak część roślin będzie w domu, a cześć w ogrodzie to po jednym sezonie będzie można porównać. Na szczęście eksperymentuję na padlinach po kilka złotych, wiec porażka mniej boli. Eksperymentuje również z podłożem z łupinek z orzechów laskowych i keramzytem - taka uprawa hipochondryczna
A że po pobycie w ogrodzie rośliny będą miałby dodatkowych lokatorów to więcej niż pewne. Oprócz ślimaków widzę, że trafi się jakaś dżdżownica, stonogi murowe i czerwone żuczki w dużych ilościach. Ale największym zagrożeniem potrafią być poczciwe mrówki. Naniosą do doniczki ziemi i zrobi się bagno. Nie wiem jak na storczykach, ale jak widzę na drzewkach że mrówki łażą to wiadomo że coś knują i zaraz liście zaczynają się zwijać, od przyniesionych przez nie mszyc.
Po prostu po sezonie trzeba będzie prysnąć jakimś preparatem owadobójczym.
Ja nie mam serca odmówić latem świeżego powietrza moim storczykom trzymając je w domu... tak więc prawie wszystkie są na zewnątrz. Z tym że ja zabezpieczam je... zimnymi nocami ciepłym włóknem a w dzień by ochronić przed szkodnikami, siatką mikromesh (niestety nie znalazłam podobnego włókna na polskich sklepach internetowych): https://www.wexthuset.com/odling/odla-d ... -micromesh
Oświeciło mnie (mam nadzieję, że słusznie), że w naszych warunkach klimatycznych i przy braku oranżerii z prawdziwego zdarzenia, bardzo dobrym miejscem powinien być działkowy foliowiec. Akurat takim dysponuję i moje padliny poszły między pomidory.
Co prawda foliowiec tego roku mam przez cały czas otwarty bo nie chcę mi się latać co rano i wieczór i odpowiednio otwierać i zamykać ale i tak warunki wilgotnościowe/temperaturowe powinny być lepsze niż bezpośrednio pod chmurką. Problem może się pojawić gdyby mocno przygrzało słońce przy bezwietrznej pogodzie bo wtedy pod folią może się zrobić 40+.
Ta informacja to pewna? Bo często w kwestii dojrzewania pomidorów pisze się o etylenie (wydzielanym przez np. jabłka, banany), który dojrzewanie przyspiesza. Czyli nie tyle pomidory go wydzielają, co pochłaniają.
A tak przy okazji. Zastanawiałem się czy nasze ślimaki gustują w storczykach. Sądziłem, że takie mało soczyste liście (nie mam na myśli falków) nie będą przysmakiem. Tymczasem przy ostatnich ulewach, ledwo odbijającą Brassie mi ogołociły Te storczyki, które są na stałe wystawione obsypuję Brosem. A ta Brasia była wystawiona tylko na jeden wieczór i nie była zabezpieczona.
zeżre nie tylko Twoje storczyki, ale pozostałe rośliny jeżeli tylko nie zabezpieczysz dojścia tych potworów do roślin. Etylen wydzielają wszystkie dojrzewające owoce, pomidor także.
Robert... ja osobiście nie eksperymentowałam z pomidorami i storczykami w tym samym pomieszczeniu. Więc na 100% nie mogę tu przysięgnąć Jednak nie raz byłamn ostrzegana przed tą kombinacją przez doświadczonych storczykarzy...
Zrobiłem dzisiaj inspekcję storczyków w foliowcu. Miltonie trzymam tam od ok. 3 tygodni i na niej widać największy efekt. Wcześniej bardzo ładnie rosła na zachodnim parapecie ale po wystawieniu na zewnątrz, po pierwszym deszczu, wyglądała jak wsadzona do kwasu. Na szczęście teraz ładnie odbija.
Na pozostałych storczykach również widać kiełkujące nowe korzonki. Ale pozostałe pod folią są krócej - ok. 2 tygodni. Jedynie baptistonia echinata twardo nie reaguje. Tak jak nie chciała ruszyć ani na parapecie ani pod świerkiem. Wstawiłem do foliowca higrometr - dzisiaj 100% RH. Wyniosłem dzisiaj pod folie pozostałe reanimowane storczyki. Uprawa między pomidorami ma dodatkową zaletę - ślimaki nie lubią pomidorów. Ale i tak obsypuję granulkami Brosa.
Przy okazji efekt działania granulatu na ślimaki. Uwaga! Drastyczne Niestety, żona granulat wysypała o jeden dzień za późno i fasolę zżarły
Fajnie że znalazłeś metodę co u ciebie się sprawdza
Narażając się być nagrzęźliwą, chciłabym jeszcze raz ci wspomnieć o tych mikroskopijnych ślimakach które często się chowają w podłożach storczyków. One mogą być tak małe po wykluciu jak pół milimetra... to nie te które ty pokazujesz na zdjęciu. By sprawdzić połóż plaster surowego ziemniaka na noc...
Przecież gdybym miał te mikroskopijne ślimaki, dałyby o sobie znać zarówno w foliowcu jak i na parapecie. Druga sprawa, że wszystkie storczyki mam poprzesadzane.
Właśnie nie.... jak one dadzą się znać to duże szkody są już w korzeniach bo te nowo wyklute obgryzają czubki nowych wzrostów korzeni. I one są tak mikroskopijne że na parapecie gołym okiem ich nie dojżysz. Sam piszesz że niektóre storczyki u ciebie wolno rosną. Przecież położenia plasterka surowego ziemniaka to nie taka ogromna praca?!
Połóź plasterek na powierzchnię doniczki na noc i wcześnie rano zanim się zbyt jasno zrobi popatrz na spodnią stronę ziemniaka... ślimaki są mikroskopijne, ale miążdż ziemniaka jest jasny więc widać...
Wiesz... czasami to można się zastanowić dlaczego storczyki stały się padlinami w sklepie... czy z powodu przelania, czy wysuszenia, czy szkodników... często się cały ogród zoologiczny przyniesie do domu razem ze storczykiem....
Jeszcze tylko mała uwaga. Empirycznie wypróbowałam że do niektórych ziemiaków ślimaki nie przychodziły ale pozostały nam ogórki, marchewki i inne warzywa oraz owoce. Jedno jest pewne nie mogą być kwaśne w smaku. Wydaje mi się że nie gustują w nazbyt zmienionych genetycznie lub przenawożonych. Marta
A co do tego, dlaczego marketowe storczyki są w takim stanie jakim są, to składa się na to wiele czynników. Działania marketingowe na granicy oszustwa, bo jak inaczej nazwać wciskanie ludziom zatrutych barwnikiem storczyków jako cud natury - Wonder of Nature/Wonder Blum, czy jakoś tak.
Druga sprawa to podłoże. Wszystkie storczyki (oprócz falków) które kupiłem były w podłożu rozłożonych jak próchno. Myślę, że poniekąd wynika to z wygody przy podlewaniu - podleją raz na miesiąc i wystarczy. Ale efekt jest taki, że prawie wszystkie korzenie są zgniłe. Jak jeszcze doda się do tego światło, to efekt jest taki jaki jest.
Ale przecież klient któremu padł storczyk to najlepszy klient, bo znowu ma wolne miejsce na parapecie