witam przeszukałam różne wątki na forum, ale znalazłam wątek odnośnie keiki paste, a mnie interesuja wiadomości o floral paste, stosowaną w celu zwiększenia liczby pędów i moje pytanie brzmi, czy ktoś z forumowiczów stosował może już ta pastę ??? Zastanawiam się czy rzeczywiście działa i czy nie ma negatywnego wpływu na roślinę? z góry dziękuje za pomoc. pozdrawiam
Zarówno jeden, jak i drugi specyfik zawierają syntetyczne hormony roślinne, takie jak auksyny czy cytokininy. Nasuwa się pytanie-czy wprowadzanie egzogennych dawek tychże jest roślinie potrzebne? W końcu hormony te są syntetyzowane w sposób naturalny, w odpowiednich organach roślinnych oraz we właściwym czasie. Moim zdaniem, jeśli dany okaz będzie chciał wytworzyć boczną "gałązkę" z kwiatami, to tak zrobi. Nasuwa się jeszcze jedno pytanie: czy te hormony mogą być szkodliwe dla rośliny? Odpowiedź jest dość prosta-wystarczy prześledzić losy wielu marketowych hybryd, które często po kwitnieniu mimo dobrych warunków marnieją. Powód? Nafaszerowanie storczyków hormonami prowadzące do zaburzenia naturalnej gospodarki rośliny. Czasami roślina potrafi dochodzić do siebie nawet 2 lata!
Pozdrawiam-Michał
Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema.
SureLooksGoodToMe pisze:Nafaszerowanie storczyków hormonami prowadzące do zaburzenia naturalnej gospodarki rośliny. Czasami roślina potrafi dochodzić do siebie nawet 2 lata!
I tutaj mam przykład - to roślina,która zapoczątkowała moją przygodę ze storczykami.Od momentu zakupu i przekwitnięciu mimo zabiegów - chuchania ,dmuchania.przesuszania,przechładzania dopiero po bez mała dwóch latach powtórzyła kwitnienie.
Załączniki
Mój pierwszy.JPG (161.81 KiB) Przeglądane 5063 razy
W wypadku kupowanych przeze mnie hybryd Phalaenopsis jest to niemalże regułą.Jednak sądzę,że może te hormony nie są jedyną przyczyną przerwy w kwitnieniu,po prostu roślina jest zbyt mało rozrośnięta,by kwitnąć.Większość marketowych hybryd ma 3-4 liście i kilka marnych,często nadgniłych korzeni.Wymuszone kwitnienie je osłabia i dlatego,gdy trafią do lepszych warunków często szybko zrzucają kwiaty i nadrabiają wzrostowe zaległości. Natomiast nieliczne ładnie rozrośnięte i zdrowe,które kupiłam w kwiaciarni nie zrobiły sobie przerwy w kwitnieniu.
Ja także zauważyłam, że hybrydom marketowym szkodzi to sztuczne "pędzenie", bo bardzo dużo roślin usycha w pierwszym roku uprawy mimo dobrych warunków. Te co bardziej wytrzymalsze przeżywają, ale dopiero po jakimś czasie zakwitają. Muszą sobie przecież odpocząć po tak szybkim wzroście. Normalny Phal. potrzebuje kilka lat od wykiełkowania do zakwitnięcia, w w hodowlach podobno skracają ten czas do roku, czasami nawet mniej, bo chcą jak najszybciej sprzedać rośliny, a do sprzedania muszą kwitnąć i być wyrośnięte, to je pędzą, a efekt jest taki, że dużo roślin wkrótce potem marnieje, ale hodowców to nie obchodzi, dla nich to nawet lepiej, bo wiedzą, że jak ktoś straci roślinę, to wróci po następną i będą mieć więcej kasy. Zauważyłam, że botaniczne Phalaenopsisy, które nie są hodowane w takich ilościach, bo mało kto je zbiera, są wytrzymalsze niż hybrydy. Lepiej znosiły przesadzanie (dużo hybryd po przesadzaniu traci korzonki lub długo jest słaba, a botaniczne, które przesadzałam, jakoś lepiej to zniosły). Co do past, sama stosuuję keiki pastę, ale uważam, że nie można z tym przesadzać. keiki samo z siebie powstaje zazwyczaj na słabszych roślinach, które w ten sposób chcą przedłuzyć swoje istnienie. Keiki osłabia roślinę, dlatego keiki pastę itp. powinno się raczej stosować na silnych roślinach, które będą w stanie utrzymać keiki i najlepiej robić to wiosną, bo wtedy są znaczie większe szanse na doczekanie się keiki. A pędy pojawiają się same, więc nigdy nie miałam potrzeby ich hodowania (zresztą floral paste chyba daje się na oczka pędu, tak jak keiki paste?). Ostatnio na all... widziałam jeszcze pastę na porost korzeni, ale nie wiem, czy to działa, bo nigdy nie wypróbowałam.
Jeśli komuś bardzo zależy na keiki, to proponuję sporządzić właśną "pastę": wymieszać ukorzeniacz z wazeliną, posmarować uśpione oczko na pędzie i czekać. Szansa powodzenia jest całkiem spora, a sama metoda tania i naturalna. Albo kompletnie bez chemii-oczko owinąć wilgotną (nie mokrą!) poduszeczką z torfowca, a następnie przezroczystą folią (np. do żywności). Życzę udanych eksperymentów.
Pozdrawiam-Michał
Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema.
Widziałam zdjęcia storczyków po zastosowaniu pasty, ale której nie wiem. To co z nich wyrasta wygląda na zmutowane i zniekształcone "coś" brzydkiego i nienaturalnego Nie widzę sensu stosowania tych środków. Jeśli roślina będzie chciała wypuści jeden, dwa, trzy a może i więcej pędów, albo keiki, zrobi to, ale zmuszanie storczyka chemią mija się z ideą uprawy tych kwiatów. Wszyscy przecież wiedzą, że storczyki uczą cierpliwości Jeśli ktoś nie jest cierpliwy niech zajmie się uprawą np. rzeżuchy, efekty będą zdecydowanie szybsze
Czasami rzeczywiście wyrastają takie dziwne, zdeformowane rzeczy, nie wiem, od czego to zależy. Ale u mnie nie było żadnych takich dziwadełek, były albo keiki, albo pędy, albo nic. To zalezy od pory roku i warunków, wiosną i latem są znacznie większe szanse, ze coś wyrośnie. Co do stosowania, sama nie wiem, co o tym myśleć, z jednej strony wiem, że to jest nienaturalne i tak nie powinno być, z drugiej bardzo chcę mieć keiki. Kupiłam więc pastę i doczekałam się kilku keiki: 3 z pasty i 3 wyrosły same. Ale lepiej stosować pod koniec kwitnienia, albo po kwitnieniu, bo zauważyłam, że u storczyków, u których się dało keiki pastę na oczko pędu z kwiatami, kwiaty szybciej opadały.
Moim zdaniem, jak nie ma się doświadczenia i wyczucia nie ma sensu stosować takich "mazideł". U mnie takie eksperymenty nie przyniosły żadnego efektu, wręcz przeciwnie, pędy na ktorych stosowałam pastę usychały a roślina była zdrowa z bardzo dobrym systemem korzeniowym.
Dwa lata temu kupiłem w kwiaciarni falka typu amabilis. Był dorodny, 6 liści o długości dwadzieścia kilka cm, pęd kwiatowy długości 40 cm, średnica kwiatów około 14 cm, doniczka „przepełniona korzeniami”. W ubiegłym roku posmarowałem pastą keiki 4 uśpione pączki, trzy na jednym pędzie, czwarty na drugim. Zrobiłem to za wcześnie, gdy jeszcze było za zimno, dlatego zadziałała jak pasta floral, wyrosły 4 pędy kwiatowe. Od tej pory storczyk cały czas kwitnie. Tylko pierwsze kwiaty były małe i „niedorobione”, późniejsze normalne. Teraz ostatni kwiat zwiądł i odpadł, ale … Jeden pęd kwiatowy odpoczywa. Drugi rozgałęzia się. Trzeci na rozgałęzieniu przedłuża się i rozgałęzia. Czwarty na przedłużeniu zakwitnie w tym miesiącu. Po za tym wyrastają nowy liść i pęd kwiatowy od nasady Bez komentarza.