Zakupione były niekwitnące,obsypały się pąkami,cudnie zakwitły,po czym pędziły masę zieloną przyprawiając mnie o ciężkie frustracje
Jak już tutaj pisałam przeprosiłam się z rozumem,przesadziłam je do nowego podłoża i zaczęłam stosować przykazania dla Dendrobium z ograniczeniem podlewania i wygrzewania na czele.
Z ciepłego 22-25* pokoju trafiły do karceru
To widne,ale zimne miejsce dzień 15-17*,noc 12 max.,okresowo łamałam się i ciutkę ze spryskiwacza porosiłam,ale przez dobre 4 miesiące siedziały w tym zimnym pomieszczeniu.
Nie wypuściły -o dziwo-
Pędy solidnie się przymarszczyły...
Końcem stycznia zlitowałam się i przeniosłam na salony,dobrze podlałam z zawartością odżywki ,w pokoju gdzie rosną warunki raczej umiarkowane 20-22*, wilgotność ok.50-60% ,storczyki rosną na wschodnim oknie,nie są doświetlane,słońce do godz.11,ale bardzo ostre,dlatego muszą być cieniowane... a efekty macie poniżej...