Witam kupiłam Brassavola nodosa w bardzo polecanym sklepie wysyłkowym i przeżyłam szok.. Korzenie są bardzo suche, białe nawet po podlaniu. A właściwie to nazwać korzonkami nie można. Czy jest jakaś szansa żeby storczyk przeżył. Bardzo proszę o pomoc.
Niestety, też miałem taki przypadek, roślina była w dość drobnym podłożu i korzenie po prostu zgniły. Wogóle wszystkie brassavole mają bardzo, bardzo wrażliwe korzenie na zbyt długo utrzymujące się wilgotne podłoże, nie mówiąc już o przemoczonym. Jakie wnioski - Brassavola nodosa najlepiej i najbezpieczniej czuje się i rośnie na podkłace. I tak radzę postąpić w tym wypadku. Kawałek korka lub gałęzi z np. akacji lub jabłoni, niewielka ilość mchu i na to przymocować nodosę. Aktualnie też reanimuję i to ze skutkiem pozytywnym.
Bardzo dziękuję za odpowiedzi, od jutra będę działać, mam nadzieję że mi się uda. Bardzo mi zależy na tym storczyku, zawsze o nim marzyłam. Może się uda
Ja też miałam taki przypadek. Sprzedano mi roślinę z dwoma korzonkami 0,5cm i 1cm! Oczywiście nie przeżyła. Parę lat temu, w prezencie, dostałam roślinę dużą, z cenną uwagą aby ją podlewać na podstawkę. Tak czynię i rozrosła się w kłujący krzaczek. Zdrowe, silne liście całkiem boleśnie kłują. Posadziłam ją w wysoką, plastikową osłonkę z wypalonymi szparami. Są takie kolorowe w Castoramie. Wybrałam najciemniejszy kolor aby mieć spokój z glonami. Z osłonki zrobił się prawie koszyczek. Jak to biedactwo uratować nie bardzo wiem. Może wstawić do dużego akwarium i oprócz symbolicznego podlewania spryskiwać, bo nie ma czym ciągnąć wody? Proszę potem napisać jak przebiegła ta reanimacja. Swoją drogą jak można takie coś sprzedawać ! Marta
Poprzednio nie chciało mi to zdjęcie wejść , stąd nietypowy komentarz. To jest ta Brassavola nodosa podlewana tylko na spodek. Oczywiście jest wdzięczna za kąpiel pod tuszem w wannie ale żeby wchłonąć trochę wody, musi być podlana. Ponieważ ma drenaż w donicze, to wodę na spodku trzymam do 3-ch dni w upały. Gdy wilgotność powietrza jest duża, jak obecnie, lub jest zimno, to wylewam ją po dwóch dniach. Jeszcze nie kwitła. Coś żle robię albo jest za młoda. W zimie, doświadczalnie ją przechłodzę i przesuszę. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Marta
Witaj Marto masz super Brassavole i bardzo dużą. Moja to nie sięga nawet do piętki. Odpukać jeszcze żyje. Jak długo hodujesz swoją B. Od kogo kupiłaś, jeśli można wiedzieć. Ja nadal myślę o kupnie B. oczywiście w dużo lepszym stanie i wielkości. Teraz jak będę chciała coś kupić to będę prosić sprzedającego o zdjęcie korzeni a nie tylko kwiatu. No nic człowiek uczy się na błędach. Mam nadzieję że następne zakupy będą lepsze. Będę czekała na zdjęcia jak zakwitnie. Pozdrawiam
Tak jak pisałam wyżej dostałam ją w prezencie (w VI.2009.) jako silną i zdrową. U mnie przeszła dwie inwazje przędziorków, wypuściła sporo psb ale dopiero teraz moooże będzie kwitła. Ma pączek, który jeszcze może przecież uschnąć. Miesiąc temu zrobiłam jej mały spoczynek, czyli stale otwarte okno, symbolicznie wody i niestety północne okno. Tylko tam mam najchłodniejsze miejsce w domu. Gdy zobaczyłam ten pączek wróciła na zachodnie okno, zrobiłam jej kąpiel i dostała Peters Professional blossom-booster. Ma bardzo delikatne, wrażliwe korzenie i poza kąpielą rzeczywiście lepiej ją podlewać na spodek. Ty musisz swoją jeszcze dopieszczać parę lat i traktować jak malucha. Spoczynek w zimie nie powinien być radykalny. Przynajmniej tak mi się wydaje. To jest jej pierwsze kwitnienie, więc oszałamniające nie będzie. Marta
Właśnie zakwitła u koleżanki Brassavola nodosa. Stoi na południowym oknie zacienionym innymi roślinami NA orchidarium. Dziś miałyśmy zebranie na tę okoliczność. Pachnie niestety od 21-szej. Marta
Cudna jest, ja chcę taką samą. Moja to musi najpierw przeżyć żebym mogła pomarzyć o kwiatkach. Jak na razie będę się zachwycać Waszymi storczykami, proszę o jeszcze więcej zdjęć. Jak się napatrzę na zdjęcia to nadzieja w mnie wstępuje, że mojej się uda i będzie żyć.