Od kilku miesięcy jestem szczęśliwą posiadaczką 4 storczyków phalaenopsis. Przeczytałam tony informacji o tych cudeńkach, oczywiście zakochana w nich jestem bez dwóch zdań
Niestety jeden z nich ma jakiś problem a ja za nic nie wiem czemu i strasznie się martwię. Wszystkie cztery mają te same warunki, stoją na wschodnim parapecie, są kąpane raz w tygodniu parę minut z usuwaniem nadmiaru wody, co drugi tydzień z odrobiną nawozu, utrzymuję odpowiednią wilgotność, korzonki mają srebrne, liście sztywne, zielone, pęknie kwitną... jednak jednemu z nich coś nie pasuje i zaczyna marnieć
Najgorsze jest to, że niewiele o nim wiem, "uratowałam" go z castoramy miesiąc temu, wyglądał na zabiedzonego, starawego ale nie chorego, miał kilka kwiatków, wiele miejsc po kwiatach, korzenie liście w porządku
po około 3 tygodniach w domu stracił te ostatnie kwiatki i zaczął marnieć w oczach... Miał dwa pędy, obcięłam je jak wyczytałam w necie, jednak jeden z nich wyraźnie umiera- czernieje, zmienia kolor - czy może być stary? może kwiatek sam się go pozbywa? do tego żółkną liście... od czego tak się dzieje? czy ze starości czy to jakaś choroba? A może coś robię źle bo wciąż, jestem początkująca, uczę się i mam wiele wątpliwości...
Na szczęście mój storczyk ma od góry jeszcze dwa całkowicie zdrowe liście i chyba zdrowe korzenie (może minimalnie zbyt zielone ale jest świeżo po kąpieli, część już staje się srebrzysta, pozwolę mu przeschnąć).
Proszę obejrzyjcie zdjęcia i podpowiedzcie jak mu pomóc, czy obciąć ten chory pęd, obciąć żółte liście? czy ma szanse zakwitnąć ponownie?